|
| |
|
ALL WORKS
Poetry (511) Prose (226) Diary (9) Photography (279) Graphics (73) Books (14)
About me Friends (1) | |
spotkałem go nad ranem. spuchnięty
usta były wylęgarnią jednodniowych przekleństw
gorzkim, niespełnionym morzem
paluchy z brudu i złota, czarne pierścionki
cholerny początkujący demonofil, wędrowny mistyk
pewnie znów wywoływał gorycz różdżką (tfu, na krew mu urok!)
ciało miał z dzikiego bagna, z młodej śliny
pełne niebieskiego kaca
chwiał się, mamrotał coś do siebie, a słowa sunęły
ruchem pełzakowatym, zawracały kijem wino
w oczach szkło. minął mnie, chyba nie zauważył
powoli zmieniał się w wodę
wylałem go na piasek
już nie odrósł
Wczoraj się mniej więcej tak czułem, fragmenty tego tekstu bardzo do mnie przemawiają.
report
Współczuję, P. Waldemarze :)
report
Waldemar K. był śledzony - prosty wniosek z wiersza:)
report
Nieee, to nie o Nim :)) Ale czy ten napotkany w wierszu pan był uosobieniem, widmem kaca czy uzależnienia- nie ujawnię :)
report