25 january 2011

poetry

Marta M.
Marta M.

***





w wytrawnej czerwieni
chateau bordeaux
spojrzenia jak boje
szklanej mierzei dotykiem
drążone


z Bluntem po słowie
pytania na pęczki
w odpowiedziach
na garście
i słowa nad słowa
goodbye my lover?


mijając za dnia
nocnych wypraw lekkością
upojona
zakręty biorę po omacku
a ty drobne blizny
pocałunkiem opatrujesz
staranniej

stateless
25 january 2011 at 12:44

Niestety wiersz jest nieugładzony, poszarpany, hermetyczny, bardzo zakręcona zwrotka z winem, skąd, po co, dlaczego się wziął Blunt?

report

Marta M.
25 january 2011 at 12:55

Bo taki właśnie miał być-poszarpany a wręcz wyszarpany.Coś,po coś i dla samego wygładzenia nie interesuje mnie:) i to nie jest opowiadanie by wiedzieć skąd,po co się wziął Blunt i melodycznie połączyć wszystko w całość .To nie u mnie:) Blunt miał swoje powody by zaistnieć u mnie tak samo jak wytrawne wino hermetycznie uszczelniając końcowe pocałunki. Dziękuję Anno za komentarz.

report

stateless
25 january 2011 at 13:07

rozumiem Marto, nie mam na celu jakieś strasznej krytyki, ale siedzę w poezji, tzn. zaczytuję się w tej współczesnej i mam pewne refleksje, każdy dąży i odnajduje się w czymś innym. Masz ładne, ciekawe spostrzeżenia, jakie to ładne rzucanie spojrzeń - boi, ale oki, nie narzucam. pozdrawiam serdecznie:)

report

Marta M.
25 january 2011 at 13:15

Nie no co Ty Aniu-ja się żadnej krytyki nie boję i nie odebrałam Twoich słów jako czegoś złego:) Krytyka to podstawa.Napisałaś a ja wyjaśniłam i przedstawiłam swój punkt widzenia. Bo ja wiem czego chce po prostu:)chyba:) pozdrawiam serdecznie. M.

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register