5 july 2010

poetry

Marta M.
Marta M.

***

na skraju mojego
Würgsdorf
opuszkiem palca
wyznaczam granicę
ust twoich

z pomiętym
biletem w kieszeni
jestem gapowiczką
i złodziejką zarazem
ukradłam ci spokój
i porządek myśli

a teraz słońcem
słowa malowane
przypominają mi
że nadal jestem
tą piegowatą dziewczyną
którą całowałeś
z zamkniętymi
oczami

Towarzysz ze strefy Ciszy
6 july 2010 at 02:09

a mojego chaosu mysli nikt nie jest w stanie jakos ukrasc ;) polecm Autorce rozwazenie nadania tytulow, bo gdy skolatana dusza czytelnika chce odswiezyc w pamieci brzmienie jakiegos utworu musi sie zmagac z seria tak samo ogwiazdkowanych wierszy. to potrafi przerazic najodwazniejszych ;) a zanim sie doszuka tego ktory po glowie sie obija to strach siega zenitu

report

Wanda Szczypiorska
6 july 2010 at 10:06

Kiedu autor w wierszu zwraca się do "kogoś" w sposób tak intymny, czuję się jak intruz i jest mi reiche głupio.

report

Towarzysz ze strefy Ciszy
6 july 2010 at 12:43

no i sie obnazylo zem bezwstydny podgladacz :/

report

Wanda Szczypiorska
6 july 2010 at 10:07

trochę - oczywiści

report

Towarzysz ze strefy Ciszy
10 july 2010 at 18:42

ze co? ze troche bezwstydny podgladacz to i oczywiscie?

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register