zeszła z góry w dżinsach i wełnianej sukience
był wieczór za oknem w kuchni mleczne światło
przytuliła się do mnie tak jak było dawniej
więc głaskałam ją długo po mechatym ramieniu
w koszyku z wikliny ubywało orzechów
przybywało ziaren w misce z porcelany
dużo jest pustych albo zdjętych pleśnią
z niektórych czarne próchno te nie mają serca
ich skorupy pękają na drobne kawałki
w połączeniu z wydaniem resztki głuchym dźwiękiem
wybiera te białe z których zdjęłam skórkę
ja wybieram ciemne jasne są na święta
.
jestem tam. :)) dobrego, najlepszego.
report
dziękuję, Magdalo*
report
te święta niepokoją bardzo, ale wiersze z nimi już mniej można tęsknić za czymś i wcale nie musieć tego mieć..dobrego spokojnego dnia Gabrysiu :* :)
report
Tak:))
report
bardzo przyjemny sugestywny obraz, który nawet swoje zapachy posiada... i chwała ci za niedopowiedzenia. jak ja kocham poetów, którzy nie uważają swoich czytelników za debili... dzięki! :)
report
Ten wiersz z premedytacją zostawiłam sobie na deser. Mniam... Pozdrawiam :)
report
przedmówcy wszystko już powiedzieli :)
report
Potrafisz zbudować nastrój z najbardziej pozornie prozaicznej sceny, czynności. Klimat, nastrój - każdy znajdzie coś dla siebie gdy zapraszasz w swoje progi :))
report
sorry za to, że nie odpowiadam na komentarze, ale mam utrudniony dostęp do netu...cieszy mnie wizyta tylu poetów, których bardzo cenię! pozdrawiam Was serdecznie - każdego osobno...dziękuję*
report
Gab, ciekawie...:) Tak, te białe są na święta... Symboliczny wiersz.
report
Małgorzato...*
report
gabrysia, przypomniałam sobie jakoś tak, ni stąd, ni zowąd, właśnie kiedy zobaczyłam dziś Twój login wśród obecnych, że Wieśniak, oprócz innych wielu rzeczy, które ma, to ma też sposobny do podróży wehikuł i od czasu do czasu organizuje wycieczki w wierszową i inną tekstową przeszłość: co zdarzyło się przed rokiem :)?
report
więc i ja zajrzałam w grudzień, którego nie ma. ósmego dnia wtedy nie było. ale był dziewiąty :), więc w ten sposób zrobiła się całkiem już słodko zamotana, jak szal zimą, wyprawa w przeszłość i przyszłość zarazem :d tak jest tam, gdzie było :) ot, tak
report
(p.s. jak widać, rozpędziłam się tak, że kicnęłam dalej niż przed rok, heh)
report
no, masz ci los, issa :) - przez ostatnie dni, każdego wieczora łupałam jedną miskę orzechów i to łupanie robiło się jak rytuał: kolejny wieczór, kolejna porcja do łupania, zadanie wykonane, następny wieczór i następny - zadanie wykonane, mycie zębów i lulu - masz ciekawą metodę z tym poszukiwaniem straconego czasu;*
report
:) wiesz, to piękny wiersz. może on już po prostu nie miał serca tak dłużej na odludziu się i siebie trzymać, i trzymać i wołał tak długo, aż wywołał ;) nie wiem. :* i dla Ciebie, gabrysiu, serdeczne
report
uśmiechnę się, ok? issa :)
report
gabrysia :)
report