żyć na wyspie wynurzonej onegdaj
mieć krzesło biurko
tonące
w szarych książeczkach
łóżko które jest łódeczką odpływy
przypływy szum ból
aby go obłaskawić mówię
no już dobrze bólu cicho cii
więc jesień i smętny uśmiech
nieutulony w żalu
na chmurnej wyspie zgryziony mgłą
listopada
.
lostopad, listopad, moją wyspą jest szopa/ w nie trzymam ciszę i myśli/ zbieram skądeśmy przyszli/ dokąd zmierzamy jak przyjdzie słota/ i tak posiedzę, a potem wracam do życia- jak przyjdzie ochota:)))
report
szopa, lub szopka, Wieśku:))
report
"aby go obłaskawić mówię/no już dobrze bólu cicho cii" dziś te słowa do mnie trafiły najbardziej, bo wiesz, śmieszna rzecz, ale pelargonie na moim balkonie nie przyjmują do wiadomości, że listopad, że zimno, że zaraz jutro już przymrozki i kwitną jak oszalałe :) co rano z lękiem sprawdzam, czy przeżyły noc - i wciąż się nie poddają :)))
report
a u mnie, Aniu, nad stawem malwa - i jest wściekle różowa, gdy po innych ani śladu - dziękuję*
report
wierszyk powstał w dziesięć minut z użyciem słownika wyrazów bliskoznacznych w odpowiedzi na smutne, jesienne wiersze innych uczestników trumla:)
report
dziesiaj Gabrysiu dzień weselszy/ wrzuć nam proszę wierszych śmielszy/ taki śmielszy od śmiania/ zasiadam do czekania:)))))
report
i ja cała jestem czekaniem, nie liczysz się z moim zdaniem ?;)))
report
mam dużo roboty, Wiesiu, Marzenko, więc tylko przekleiłam:))
report
Miłe...miłe i bliskie sercu :)
report
A mi ten ból daje do myślenia:) Podziwiam:)
report