21 october 2011

poetry

gabrysia cabaj
gabrysia cabaj

Wspomnienie (5)

To by przecież mógł być mój ojciec -
też był tak czasami odwrócony;
siedząc na ławce - mógłby się zamyślić,
głowę podeprzeć jak Stańczyk.
Nawet zamknąłby oczy na chwilę.
Rower by tam nie stał, tylko tata
trzymałby smycz w drugiej ręce
i do psa by powiedział:
no chodź już, człowieku, do domu.

.

agnieszka_n
21 october 2011 at 21:50

wiersz dobrze współgra ze zdjęciem. zastanawiająca puenta: ile zwierzęcia jest w człowieku? ile człowieka jest w zwierzęciu?... głęboka myśl, dobrze podana. miłego !

report

gabrysia cabaj
21 october 2011 at 22:57

pewnie różnica jest niewielka, Agnieszko, ale to człowiek wziął na siebie odpowiedzialność - pozdrawiam Cię serdecznie.

report

Istar
21 october 2011 at 22:04

mój by pewnie leżał na tej ławce... ładnie dobrane do zdjęcia

report

gabrysia cabaj
21 october 2011 at 22:58

dziękuję, Istar...

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register