26 september 2011

poetry

gabrysia cabaj
gabrysia cabaj

Opał

byłam w kuchni gdy za oknem wierzba
runęła
pod naporem piły mechanicznej
z ręki młodego człowieka którego ojciec
w dzieciństwie do lasu gonił przed zimą

myślałam że ramiona ma łagodne w sam raz
do przytulania mojej córki
do noszenia storczyków swojej mamie
na urodziny

i choć drzewem rosnę niezmiennie
nie napiszę ckliwego wiersza
o szafocie o włosach odgarniętych z karku
przed ścięciem

bo człowiek czytający poezje
ma być twardy i rozumieć uciążliwość
życia nieuchronność śmierci

i proszę mi wybaczyć brak puenty

.

Wanda Szczypiorska
26 september 2011 at 08:49

Co ja tam będę gadać. Biorę do serca

report

gabrysia cabaj
26 september 2011 at 08:54

ja też nie wymyślę innej odpowiedzi, Wando, jak tylko wdzięczność i uśmiech, i buziak:)*

report

Emma B.
26 september 2011 at 09:06

delikatnie zaprotestuję, może na użytek tego wiersza człowiek czytający poezję ma być twardy, zwykle jest odwrotnie wg mnie

report

gabrysia cabaj
26 september 2011 at 17:31

bo Ty, Barbaro, delikatna jesteś - ogólnie:)

report

Wieśniak M
26 september 2011 at 09:21

nie usiądziesz pod mym liściem/ ogrzeję ci ręce/cudownie że zmartwychwstaje w wierszu lub piosence:)))

report

gabrysia cabaj
26 september 2011 at 17:32

no, Wieśku:)

report

Istar
26 september 2011 at 09:25

spokojnego dnia Gabrysiu..

report

gabrysia cabaj
26 september 2011 at 17:33

pół dnia bez prądu, Marzenko i jest ok;)*

report

Ania Ostrowska
26 september 2011 at 09:26

bez żadnego marudzenia :) a włosy odgarnięte z karku są debeściarskie

report

gabrysia cabaj
26 september 2011 at 17:33

a, marudź, Aniu, marudź:)

report

Withkacy
26 september 2011 at 10:48

sama się napisała

report

gabrysia cabaj
26 september 2011 at 17:34

w ostatnim słowie, Witku...

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register