11 september 2011

poetry

gabrysia cabaj
gabrysia cabaj

Wieczorny

kiedy słońce w zachodzie różowe chmury
na pobliskiej topoli rozlega się śpiew rzekotki

między swoimi  w artystycznym nieładzie stolika
z nadgryzionym jabłkiem w roli głównej
wiatr miesza dym z rusztu i późne cykanie świerszczy
koty w trawie bawią się niczym parkowe wiewiórki

to jest ta chwila opisywana przeze mnie
że wszystko o właściwym miejscu i czasie
wchodzące do świadomości przez skórę

.

Arwena
11 september 2011 at 19:49

nie tylko skórę :)

report

Wieśniak M
11 september 2011 at 20:15

jak zwykle u Ciebie pogodnie i miło:)))

report

gabrysia cabaj
11 september 2011 at 20:59

Arwena, Wieśniak - nie tylko, ale i nie jak zwykle - miłego wieczoru;)*

report

Slawrys
11 september 2011 at 21:31

i to jest to, czas i miejsce :)

report

Ania Ostrowska
11 september 2011 at 21:45

bardzo mi się podoba

report

Małgorzata Krupińska-Nowicka
11 september 2011 at 21:57

Dużo tu się dzieje. Cieszy mnie pogoda ducha, z jaką to piszesz. :)))

report

Darek i Mania
11 september 2011 at 22:16

wróciłem z pikniku z zespołami i dalej czuję się jakbym był na koncercie ale u G_L_C

report

dodatek111
12 september 2011 at 09:42

najprostsze rzeczy bywają zaczarowane...

report

agnieszka_n
12 september 2011 at 09:45

pięknie zatrzymana chwila...

report

gabrysia cabaj
12 september 2011 at 10:29

ojej, nie wiedziałam, że moja chwila mogła się spodobać - przecież było już prawie ciemno - dziękuję wszystkim: slawrys, Ania, Małgorzata, Darek, Tomek, Agnieszka:)*

report

Leszek Lisiecki
12 september 2011 at 22:01

Jak zwykle piękny obraz namalowany słowami - pewnie powtarzam te opinie po raz któryś z rzędu ale... Co na to poradzę, że tak to widzę...

report

gabrysia cabaj
16 september 2011 at 20:33

oj, Leszku! nie wiedziałam, że tu Cię przyniosło też ;)*

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register