Pamiętam dzień, kiedy przyjechał - rozłożył się
na Świńskim rynku - nad Wisłą. Pobiegliśmy tam
oglądać karła w białym podkoszulku i karlicę, która
była jeszcze mniejsza.
Widziałam jak się mył w emaliowanej misce. Ona
zamiatała drewniane schodki kwiecistą spódnicą.
Miasto dostało gorączki: z tuby wylewała się muzyka,
na murach tłustymi literami krzyczały plakaty obok
wyblakłych - Wszyscy do urn!
Byliśmy całą klasą - w dwuszeregu zbiórka!
Werble szczekały, konie tańczyły do świstu bata
całe w czerwonych pióropuszach, akrobaci zwisali
spod kopuły, klaun uszyty z jaskrawych łat.
Tresowane, białe pudelki. Tygrys z płonącą obręczą
w łapach, lwy na pudłach. Słoń posłusznie podpierał się
trąbą, stojąc na przednich nogach.
Nigdy nie widziałam czegoś podobnego. Pamiętam
piasek w sandałkach i wiór w pośladku. W drugiej
połowie zemdliło mnie i wychowawczyni
pozwoliła mi wyjść.
Wczoraj wróciłam, nosząc Wodę dla słoni
jak strach i współczucie.
.
lubię cyrk i lubię zwierzęta, nic nie jest proste... taki jest cyrk w jaskrawych smutnych kolorach
report
wszystko ma drugą stronę, dodatku...nie umiałam się przełamać
report
wiesz, u mnie od kilku dni stacjonuje cyrk, ale dopóki są tam zwierzęta moje dzieci nie potrafią uznać tego za rozrywkę, mam wiec spokój, a jak pytam o pozostałe akrobacje, klaunów... odpowiadają - w sobotę obejrzymy mam talent ;)) podzielam ich zdanie w pełni, w końcu to moja krew ;))) wiersz przypomniał mi ogrom emocji które towarzyszyły mojemu bywaniu w cyrku, pamiętam smród i lamę o zaropiałych oczach, piękne akrobatki i prowadzącego z batem, pozdrawiam :)))
report
patrząc od strony zaplecza - to musi być tragiczne, Istar...
report
Największy paradoks w temacie cyrku - wiele dzieci boi się klauna.
report
prawda? Ponczillo...taki klaun jest cholernie smutny...
report
Nie cierpię cyrku. Ale w Twoim wierszu jest świetny:))
report
Cyrk pokazywany w kinie nabiera wzniosłości i wydaje się czymś niezwykłym. Ogladany na żywo jest okropieństwem. (Co prawda widziałam tylko raz, Z dziećmi. Pierwszy i ostatni). I wiersz, jak zawsze u Gabrysi trójwymiarowy, jest właśnie o tym.
report
swietny opis Gabrysiu, wiesz czytajac zagrala mi w glowie muzyka Beatles "Being for the benefit of Mr. Kite" podobny klimat, pozdrowka:)
report
Wando, Wieśniaku, Bazyliszku - nie wiem, co napisać, więc tylko podziękuję za słowa, uśmiechy i muzykę:) pozdrawiam wszystkich.
report
jak mało kto tutaj, potrafisz budzić moje, całkiem już wydawałoby się stracone wspomnienia :) byłam w cyrku dwa, może trzy razy jako dziecko, w latach 60-tych, w małym miasteczku była to wielka atrakcja, dla mnie szczególne święto gdy mój zapracowany zawsze ojciec odrywał się od pracy na kilka godzin żeby sprawić mi radość. Potem jeden jedyny raz, z piętnaście lat temu, jako dorosła z własnymi dziećmi - i to była już kompletna porażka :( Bardzo dziękuję za ten wiersz
report
byłam wtedy w trzeciej klasie, Aniu - podobno dużo straciłam, kiedy musiałam wyjść, ponieważ zwyczajnie wymiotowałam. to te same czasy, o których wspominasz w komentarzu - pozdrawiam Cię serdecznie
report