Poczęła się dużo wcześniej.
Trzydzieści lat temu -
- akurat napinała łuk brzucha,
kopała, przekręcała z boku
na bok - pamiętam jej czkawkę
notoryczną (została do dzisiaj).
Śpiewaliśmy dla niej patriotyczne
pieśni; pukaliśmy - halo, to my
czy nas słyszysz?
Zgaga przeplatana była modlitwą;
mdłości - nadzieją na przyszłość.
W połowie grudnia,
w uzasadnionych pretensjach do życia,
wyszła na światło - czerwona,
obrośnięta jak małpa.
Nasza Wolność?
Nasze Schengen?
Mała Celeste -
odtąd solidarność rodzinna.
2010-08-30.
.
tak pomyślałem że to dla Agnieszki :)))
report
zeszłoroczne pisanie rocznicowe
report
hmmm, mam świeże wspomnienia, ale poród jako taki jakoś mało liryczny.....ale może ? przy użyciu zgrabnych metafor?:)))).....no nie wiem....
report
mało liryczny, bo my twardzi ludzie jesteśmy, a całość jest metaforą tworzenia się wielkiej S.
report
:) tu w troszkę innym wydaniu, ale można i tak:) jest ciekawie! pozdrawiam i dziękuję.
report