Ta choroba ma twarz i okulary zerówki
Objawia się, jak w godność wryta
drzazga; szuka domniemanych znaków,
podobna do szerszenia, co gniazduje
w mózgu -
lata na zwiady - podglądając -
gotowa użyć cały zapas żądła.
Doskonale zna obszar na biegunie
zimna, bo zawsze, każdy.
Używa telefonu z prędkością
i w zasięgu emocjonalnych myśli.
Nie za dobrze słyszy przez głowę
rozbitą o żeliwną przeszłość żebra.
Gromadząc na czarną godzinę, mówi,
że wszystko odda, więc nie robić
ostrych ruchów. Cofając kroki
do siebie -
rozsądnie współczuć.
Nie widziałam, jak płacze.
.
Jak zawsze u Ciebie Gabrysiu, ktoś się za tym kryje i jak rzadko u Ciebie głęboko ukryty. To nic. Ma kontury, jak złowrogi cień.
report
taki cień, Wando, każdej z nas mógłby się przydarzyć...
report
Dokładnie za Wandą ale bardzo na tak
report
dokładnie dobę nie było u mnie prądu, ale tekst nie potrzebuje prądu, żeby się napisał, Leszku...
report
tajemniczość dodaje uroku i wartości dla tekstu wiersza.
report
dziękuję, Jerzyku, wierny czytelniku:)
report
I ja dziękuję droga GLC, za wiersz bez prądu;) , u mnie nie było 17 godzin:)))), idzie przywyknąć, choć zamrażarka jest innego zdania:))))
report
bez prądu jak bez ręki, Wieśniaku drogi - tylko nie wiem, której:))
report