Spotkanie z Norwidem

Chorał ucichł był nagle
I znów jak fala wyplusnął

Norwid siedział dwa stoliki obok
zamówił zapiekankę z keczupem i herbatę z cytryną
pozdrowiłem go skinieniem głowy
ale nie odpowiedział może mnie nie pamiętał

a więc udało mu się -
uciekł z Domu Świętego Kazimierza
tylko czy teraz będzie mu lepiej
wśród przypadkowych cytatów poronionych podręczników                         
 i kretyńskich wypracowań

w sumie to przecież kawał dobrego proroka
prawie takiego jak Eliasz Klimowicz albo Mathilde Ludendorff

jego błąd –
mógł przecież pojechać nad jezioro
strzelić sobie w łeb
byłoby
głośno ponuro romantycznie

teraz zgolił brodę obciął włosy przywdział turecki sweter -
jest na garnuszku opieki społecznej
bo nie zawsze da radę zarobić na kieliszek chleba

czemu cieniu wychodzisz
ręce włożywszy w kieszeń

Withkacy
1 july 2011 at 10:41

Sztuka ! W tym znaczeniu, obejmuję ten wiersz. Pozdrawiam.

report

gabrysia cabaj
1 july 2011 at 10:57

ująłeś mnie, Woytek, Norwidem, ująłeś i swoim wierszem - niesamowity.

report

Szel
1 july 2011 at 15:31

wspaniale obsadziles we wspolczesnosci Norwida!!

report

Kasiaballou vel Taki Tytoń
1 july 2011 at 17:44

co za wiersz. gratki!

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register