* * *

zanim poszedłem do szkoły
bałem się chodzić na strych
bo jak wieść gminna niosła
siedział tam na pogoebbelsowskiej westfalce
mandaryn
z oczami skośnymi jak Mierzeja Wiślana
dzierżąc w dłoniach samurajski miecz
z czasem jednak
upodobnił się do pająka jakich wiele
a jego ostry argument do krzyża
który był zmuszony nosić na plecach
by w końcu rozpłynąć się w bezkresie smutnego kurzu
 
mojemu trzyletniemu synowi
mandaryn kojarzył się jedynie
z kapciem czyli czymś pluszowym
lecz na strychu kapcia nie znalazł
za to od razu natrafił
na solidną drabinę i okienko w dachu
prowizorkę autostrady do wylotu komina
najpewniej kiedyś stanie tam wyprostowany
i będzie krzyczał ptakom w twarz obojętnie co
aż krtań ulegnie samozniszczeniu –
scenariusz możliwy
jednak nie dla wychowanych
w duchu chińskich baśni
oraz lęków przestrzeni

1999.

Jarosław Trześniewski
28 february 2011 at 08:52

Wojtku, co za wiersz!

report

Florian Konrad
28 february 2011 at 09:31

Rewelacyjne.

report

Marzena Przekwas-Siemiątkowska
28 february 2011 at 11:13

skojarzyło mi się, ze sceną "skazanego na bluesa"- wiesz, którą - rozmawialiśmy o niej!

report

RENATA
28 february 2011 at 12:41

rewelacja ..psychologia

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register