* * *

kiedy
pieszcząc do granic możliwości odpowiednio skalkulowany egoizm                   
uprawialiśmy wśród świeżo wykafelkowanych żylaków i zawsze podnieconego cellulitesu
naprędce wymyślony seks z mchu i paproci –
pewien wyznawca latrynowego kultu otchłani
poszedł do łazienki umyć szyję kablem od żelazka
skąd powrócił po dwóch tygodniach intensywnego bezdechu
 
przepraszaliśmy się wystarczająco krótko
by przebaczyć sobie wszystko
łącznie z brzydką pogodą niedopitym piwem i tymi przeprosinami
 
wszystkim nam sprawiono
wykwintny pochówek
na koszt zakładu Pascala
 
było lekko łatwo i przyjemnie
miękko smacznie i pachnąco –
zrobiono wiele kolorowych zdjęć
jak tez innych przedmiotów
codziennego użytku
 

Nesca
18 january 2011 at 17:21

podoba mi sie, chociaz wydaje sie troche niedokonczony i nie jestem pewna czy ta udziwniona wersyfikacja na poczatku byla celowa

report

stateless
18 january 2011 at 20:39

Podoba się, wydaje mi się, ża czasami pojawiają się na trumlu trudności z zedytowaniem i dlatego tekst się wkleja rozciągliwie albo tak ma być, muszę wrócić do poprzedniego coś tam bardoz mi się podobało. lubię lekturę Twoich tekstów, są interesujące, wciągają

report

Waldemar Kazubek
18 january 2011 at 23:21

Nie do końca będąc świadomym o czym to jest, pozostaję zachwycony pewnymi frazami i to mi w zasadzie wystarczy.

report

Tamara Titkowa
19 january 2011 at 22:53

pewien wyznawca latrynowego kultu otchłani poszedł do łazienki umyć szyję kablem od żelazka podoba mi sie... ogolnie, to jest taki tekst, ktory w jakims sensie jest zakalamburowany i to mi si ew nim podoba najbardziej:)

report

Jarosław Trześniewski
21 january 2011 at 07:51

O zakładzie Pascala nie słyszeli państwo? A wiersz - bardzo dobry.

report

Waldemar Kazubek
21 january 2011 at 17:07

Ależ owszem, robię tam na pełny etat, stary Blaise to niezła pierdoła.

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register