Kłam, proszę kłam.



 
Nie udźwignę obcego zapachu w przedpokoju.
Jeśli chcesz odejść, zrób to jutro. Na dzisiaj przekroczyłam
limit danych, padł transfer.
Przeciążenie iluzji, szukania swoich miejsc i pobudzania aż
do szczytowania.
To wszystko rytuał na dobry sen, z butelką wódki, by popić
coś na uspokojenie.
Zapomniałeś mi o niej powiedzieć. Zapomniałeś, że kupiła
koronkowe majtki dla ciebie?
Co z tobą?
Pewnie dłonie pomiędzy uda kładziesz co wieczór od
niechcenia?
Zanurzasz się dla samego zanurzenia, by nie czuła się
brzydka?
Co wtedy myślisz?
***
- Co jest ze mną nie tak?
- Przypominasz uszkodzony przez kogoś ekran ciekłokrystaliczny
który próbuje pokazać dobrą godzinę - czemu nie widać cyferek skoro je
wyświetlam?
…,bo ktoś
uszkodził ekran ot co
- Tylko widzisz – czasem koszt naprawy
przewyższa wartość przedmiotu .
Tym sposobem wracamy do punktu wyjścia.
Mam mnóstwo miejsc na ciele, których nie dotykam. Skrzętnie upychane pod
kieszeniami, guzikami, wysokie buty do kompletu - wydaję się być ubrana. W
lustrze widzę starą kobietę, z marszczącą się skórką na piersiach, obwisłymi
pośladkami, która dokonała złych wyborów. To nie kwestia kremów i podkładu za
trzysta złotych, popularnych liftingów i liposukcji.
Mateusz mówi, że to defekt pieca,
popularnie zwanego rodziną. Insynuuje, że nie ogrzałam się wystarczająco w
dzieciństwie. Teraz wyziębiona pcham dłonie w spodnie facetów, którym to
schlebia. Widocznie, kiedy raczkowali, matki nie pozwalały bawić się lalkami,
teraz to odbija się czkawką. Szukają szmacianych Zuź żeby myć podłogi i zbierać
wymiociny. Tak się teraz czuję, jak Barbie z włosami przypalonymi papierosem i
gwałconym plastikiem pomiędzy.
To moja wina, wydawało mi się, że wstanę
rano i znajdę sobie miejsce w waszym świecie.
Nie wzięłam pod uwagę faktu, że tego
miejsca nigdy nie było.

Miladora
29 july 2011 at 23:46

Smutne i poruszające, Nickuś. :( Ale nie wzięłaś pod uwagę, że jeżeli nawet tego miejsca nigdy nie było, to nie znaczy, że nie będzie. Pewnego dnia trzeba oddzielić przeszłość od przyszłości. I żyć tak, jakby tamta przeszłość nigdy nie istniała. Wtedy łatwiej otworzyć przyszłość. A co do tekstu, to niewielka korekta by mu się przydała - trochę interpunkcji do poprawienia. ;) Ale przy następnej okazji. Dzisiaj tylko spokojnej nocy... :)

report

Marzena Przekwas-Siemiątkowska
29 july 2011 at 23:53

To nie przeszłość, podmiot zmaga się z codziennością:)

report

Miladora
30 july 2011 at 00:08

Cały czas zmagamy się z codziennością... W którym momencie odchodzi ona w przeszłość? W każdym. Często się mówi o jakimś rozdziale w życiu - to dobre porównanie. Jeżeli ma się marzenia i plany, to zawsze sięgają one w przyszłość - trzeba tylko wyjść ze swojej teraźniejszości, zakończyć niepasujący rozdział. Zwłaszcza gdy, jak w przypadku Twojej bohaterki, stwarza w niej samej poczucie winy. A poczucie winy to matnia. Nie można dać się uwikłać w "przepraszam, że żyję". ;) Buziak, Nicki. :)

report

Jarosław Jabrzemski
30 july 2011 at 00:22

Nie Shawshank. W kwestii winy nie zgadzam się z Mil - ot, przekora. Pozostaję pod wrażeniem nieprzystosowanego przylegania.

report

Miladora
30 july 2011 at 00:39

A z czym się nie zgadzasz, JJ? Z tym, że toksyczny związek potrafi wzbudzić przekonanie, że za wszystko jest się winnym? Do licha, ja jestem wojującą optymistką i z kolei nie zgadzam się na takie sytuacje. :)))

report

Jarosław Jabrzemski
30 july 2011 at 00:45

Tu nie ma mowy o poczuciu winy, Mil - to kokieteria, ironia. Co do teorii, masz świętą rację, ale nie przykładałbym tego tekstu do psychologicznego szablonu.

report

Miladora
30 july 2011 at 01:58

A do czego? Szablony powstają w wyniku powtarzalności pewnych zjawisk. I mimo indywidualnych różnic, zjawiska te są ogólnie podobne, gdy działają podobne mechanizmy. Pranie mózgu na różne sposoby daje podobne efekty. Nic trudnego wmówić komuś, że to jego wina - tylko i wyłącznie. Wystarczy powtarzać to przez odpowiednio długi czas i z głowy. Zwłaszcza gdy dojdą do tego jeszcze inne czynniki manipulacji psychicznej i fizycznej. Ja w tekście nie widzę za grosz ironii ani przekory - odniosłam natomiast wrażenie jakiejś gorzkiej prawdy i cholera wie, co jeszcze jest pod podszewką. Oby nie... ale to życiowy tekst i z czegoś się wziął. Z doświadczeń, obserwacji, przykładów...? Ale dość, bo się nam Autorka wystraszy. :))) Dobrego, Wszystkim. :) A ja idę pisać humoreskę dla odreagowania. :)))

report

Marzena Przekwas-Siemiątkowska
30 july 2011 at 00:50

stanęłam i aż się boję odezwać...:)

report

Darek i Mania
30 july 2011 at 01:02

smutna ale wciągająca opowieść

report

Marzena Przekwas-Siemiątkowska
30 july 2011 at 09:18

Mill, Jarku, Darku - dziękuję za obecność.

report

Wieśniak M
30 july 2011 at 11:17

Trudno uciec od psychologicznych aspektów w tej pracy.odrzucając je jednak tekst mocno emocjonalny, a przez to wciągający.Mnie pochlonął do ostatniej kropki po "było" i jeszcze we mnie tkwi.

report

Marzena Przekwas-Siemiątkowska
30 july 2011 at 17:36

Co mam powiedzieć? - cieszę się, że jesteście!

report

sterany
30 july 2011 at 17:44

Jak na mój gust i potrzeby mam dość wyobraźni by dostrzec w tym dialogu (chyba że żle odczytuję) zbyt ztechnicyzowane fragmenty. Transfer danych, ekran ciekłokrystaliczny sugerują tożsamość rozmówcy. Chociaz w tym swiecie protomatrixowym wszystko moze sie zdarzyć. Co nie znaczy iż nie dostrzegam innych niewątpliwie zalet tekstu.

report

Marzena Przekwas-Siemiątkowska
30 july 2011 at 21:39

też Cię lubię sterany:)

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register