drogi idą za rękę
zbierając z pól kamienie przed zasiewem
nad stawem płoszą kaczki
wiatr strzelając z procy
przecina czupryny drzewom
marudne ptaki gryzą pióra
pasikoniki
przeskakują wścibskie spojrzenia
żab ukrytych w trzcinach
jeszcze nauczę się gwizdać
z trawą w zębach
Jakby naprawdę zapachniało chlebem, Nicki. ;) Ładny, nastrojowy i delikatny wiersz z klimatem, jaki lubię. Buziaki, Dziewczyno. :) Aha - "drogi idą ze rękę" - za rękę. ;)
report
fajny ciepły wiersz:))))
report
Miło mi Was, u siebie gościć!
report
fajny wiersz :)
report
A mnie się marzy znowu taki chleb.........:(
report
a i owszem, zapachniało, zagrało żabim rechotem. bardzo, owszem :D
report
Cudowny wiersz !!! Jak wszystkie tej autorki :)))
report
Kłaniam się:) Dziękuję, za obecność!
report
zapachniało :)
report
Dziękuję!! Może ktoś mnie w końcu nauczy, ja potem nauczę Antosia:)
report
Umiem gwizdać na źdźble trawy, Nicki. ;))) Trzeba ją włożyć płasko między dłonie jak do modlitwy - przy kciukach, przyłożyć usta i dmuchnąć. Takie dość szerokie źdźbło trzeba wybrać. Trochę wprawy i po sprawie. :D Buziaki dla Ciebie i Antosia. :**
report
pachnie dożynkami ...........pozdrawiam
report
ładny z poziomu traw pisany
report
Mill, jeszcze wpadnę, żeby się nauczyć! Dziękuję Wszystkim, za obecność!
report
Pachnie domem:) Co do traw, to proszę umyj ją zanim:)
report
:) boję się robaków więc 10 razy sprawdzam zanim coś wezmę do ręki hahahahhahahahah
report