Rozmowy nocą

                                             Oliwii oraz Ewelin
deszcz biega po parapecie
w jednym pantofelku

popijając siebie
spod (do)słownej powieki
podglądamy świat

a tuż przy stole
pluszowy zając z odprutą nogą
potyka się o świt

obudziłam czajnik
gwiżdże na bezsenność


jeszcze chwila
szósta rano spadnie z krzesła

oczy jak pustynia
27 april 2011 at 10:34

DUŻO FAJNEGO!

report

Ame
27 april 2011 at 11:01

rozmowy nocą są także przebudzeniem, jak przebudzeniem może być chwila popijania siebie...

report

Marzena Przekwas-Siemiątkowska
27 april 2011 at 11:42

Myślisz Atma, że jeśli popije się już siebie, to świadomość pomoże dalej?

report

Ame
27 april 2011 at 12:03

Nie Nicki, popijanie siebie to chwila przebudzenia, a rozmowy nocą mogą obudzić świadomość, ale to nie pomoże dalej, dalej trzeba samotnie trzymać się krzesła...;-)))

report

Marzena Przekwas-Siemiątkowska
27 april 2011 at 11:44

Oczy dziękuję!

report

RENATA
27 april 2011 at 11:53

bardzo wymowny ..podoba mi się pozdrawiam

report

Marzena Przekwas-Siemiątkowska
27 april 2011 at 12:15

Przeraża mnie, to samotne trzymanie się krzesła - jak piszesz... Samotność, ktoś kto ją wymyślił musiał czuć piekło.... Wcale nie mam ochoty go torturować ani nawet się mścić....

report

krzysztof bojko
27 april 2011 at 14:52

"deszcz biega po parapecie w jednym pantofelku" i reszta - gratuluję pomysłowości a może trafniej: obserwacji :))) Pozdrawiam.

report

Marzena Przekwas-Siemiątkowska
27 april 2011 at 18:32

Dziękuję, ech tak przenieść się w tamten pejzaż.....

report

stateless
27 april 2011 at 19:15

bardzo dobrze skrojony wiersz:))

report

Marzena Przekwas-Siemiątkowska
28 april 2011 at 07:23

Dziekuję, za Waszą obecność!

report

Świat najbliższy na wyciągnięcie ręki... Szósta rano..., przełom listopada i grudnia..., za oknem mży deszcz, kuchnia, ogień rozpalony pod blachą... Przy oknie stół, blaszany kubek parzygęba, pachnie zbożowa kawa z mlekiem, w tle cichutko radio, Program I PR.... Taki obrazek... bardzo sugestywny, bardzo namacalny, bardzo plastyczny, zapraszający: - wejdź! Świat, którego juz nie ma... Coś mi się majaczy, jakiś sentyment z dzieciństwa... Druga połowa lat 60. XX wieku, Ostróda, ówczesna ulica Duboisa (dziś Gizewiusza), jednoizbowe mieszkanie mojej śp. babci Katheriny Gerr... Świat podglądany przez niewielkie okno, zza zadrostek... Świat spod powiek... Świat opłakany...

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register