Każdy oddech twój oddechem mojego ciała,
każdy szept twoich ust stawał się szeptem mych warg.
W zmysłów mych pamięć twoja woń się wmasowała –
milczałam z rozkoszy, nie wypowiadałam skarg.
Małą dziewczynką mogłam być w twojej przestrzeni,
nie musiałam dźwigać ciężkiego napierśnika.
Szliśmy w ten trudny czas razem, dłońmi spleceni,
mieliśmy siebie, przykry los mniej mnie dotykał.
Dobre Boskie ramię mnie tobą przytuliło,
nie wiedziałabym czym szczęście, bez tej miłości.
Nie dotknęłabym piękna, gdyby nie ta miłość –
ubogacona jestem i pełna wdzięczności.
Radość 07.09.2010.
Krzysztofie. Czytając Twoje wiersze mam wrażenie jakbyś mnie prowadził za rękę stąpając po wodzie.Tyle w nich efemerycznej delikatności. I choć nijak nie mogę zanurzyć się w sedno wiersza, odlatuję przy nich do własnych światów jakbym słucha łPachelbela
report
efemerycznej delikatności powiadasz tak kwestie,które poruszam są delikatne, bardzo subtelne, w tym świecie zdają się być zjawiskowe w tym sensie, że nie są nietrwałe i niestety są nieczęste. A jeśli chciałbyś poznać sedno wiersza to...
report
W życiu piękne są tylko chwile:)
report
piękne
report