Panie Mój, Boże Mój
Daj Mi okruch Siebie
Nie chce aureoli mieć
Nie chce mieszkać w niebie
Chciałbym tylko, chociaż raz
Posiąść moc tworzenia
Miłość dać a z życia kraść
Chwile zapomnienia
Biednym ludziom radość nieść
Ślepcom wzrok przywracać
Zabłąkanych z drogi złej
Na dobrą nawracać.
Dzieciom zbędnych szczędzić rózg
Rodzicom cierpienia
Głupcom dać mądrości łyk
A Mędrcom spełnienia
Lecz najbardziej o co bym
Mój Panie Cię prosił
To bym znów Człowiekiem był
W pokorze to znosił
Bym od bieli dzielił czerń
I łajdactwa gromił
Wiec tę jedna prośbę mam
Daj mi siłę woli!
A autor/peel aż taki pewny, że sam na właściwej drodze? A pewność ta skąd, jeśli mi wolno zapytać?
report
dla mnie modlitwa taka trochę o bycie choć chwile Bogiem - jeden nam chyba wystarczy ;) myślę że jednak warto pokładać ufność w jego zamiary szczególnie jesli jest się wierzącym i w tym kontekście strofa przedostatnia jest tu puentą - pozdrawiam :) ps. i znów zgodzę się z cue i maksem forma na piosenkę na wiersz troszkę zbyt napompowane.
report
Zgadzam się z poprzednikami ale jednak jest w tym wierszu coś co zmusza nad pochyleniem się nad tym wierszem.
report
Rany, wiersz na wzór modlitwy, tak samo jak piosenki, zawsze zawierają dozę osobistych pragnień połączone z patosem, które wystawiane dla publiki mogą marnie skończyć. No i cóż. mnie nie przekonuje. I pozostaje się pomodlić. Panie Jezu, Boże, Panie! Napraw naszą pralkę franię! Może innym razem.
report