Chimery pragnień, hybrydy złudzeń
Moje wiersze rozpuszczają wici; mówią same
za siebie - do audytorium niewielkiej sali
wykładowej, ukrytej w sednie miasteczka.
Nie wiem co mogą czuć w trakcie; nieważne:
mają siłę by nieść mnie później - lekko-
do przodu, chociaż ponoć bardzo urastam;
niektórzy powiadają - mężniejesz nam w oczach!
Tak trudno wejść na powrót do środka, aby schować
by nikt nie rozpoznał do końca: autor jest mały
i marny jak robak, któremu wyrzynają się
mleczne skrzydła, a od czoła kostnieją zalążki.
dobre to jest - nie przeczę... nawet potakuję brodą po łuku północ-południe... pomlaszczę, pocmokam... i nagle syknę... sssssssssyknę... raz a potem drugi... wysyczę się z oddechu i zacznę myśleć jednokierunkowo. dać czy nie dać. dać czy nie dać. cynk czy lukier? wybór należy do odczytującego.
report
cynk - zawsze cynk:)
report
dobra. :) podajemy komunikat w sprawie mielizn w dorzeczu wiersza. sezon polowań na rogi rozpoczęty. powtarzam. sezon polowań na rogi rozpoczęty. i po drugie: sedno jest be... :) a teraz sobie rozszyfruj :)
report
sedno w tym wypadku oznacza serce - ośrodek tętniący młodym życiem biblioteka publiczna - jedyna w mieście
report
"...ukrytej za regałem z Poświatowską" "...ukrytej przed niepiśmiennymi" "...ukrytej jak skarby Aleksandrii" "...ukrytej na lirycznym bezludziu" itd... itp... "sedno" jest nie z tej bajki. nie jest bajeczne ni w gramie. w "sednie" nie ma TEJ poezji. w poezji nie ma TEGO sedna... wybacz gadulstwo...
report
aha...lubię słuchać ludzi, którzy mają coś do powiedzenia - coś, czego nie wiem, np:)
report
Chimery pragnień - widzę, że ktoś wpadł na takie samo zestawienie słow, jak ja. :)
report