Z listów do Anny Kamienskiej - Do wieczności

W maju poeci umierają
Wiatr potrąca zielone liście

Nowy tom wierszy nienapisanych
wydaje Ci się kartką czystą
Czystość wieczności
ciszę barwi
głosem anielskich
bezimiennych chórów
Nienasycone jest milczenie
słowników i słowików

Nie dotkniesz już
tych szkieł zaparowanych
ani okularów w rogowej oprawie
ani książek w celofanie ciszy
Szelest kartek Z oddechu wiersza
odziera i jak zawsze- bez słów
gdy w kościele dominikanów
u świętego Jacka
mówią o Annie prorokini

Stojąca obok Ryszarda Hanin
siąka nosem Nie wstydzi się i płacze

Z Talmudu wysypują się płatki
zasuszonych frezji
I umilkł dzwonek
w drzwiach mieszkania na Joteyki

Wanda Szczypiorska
18 august 2010 at 11:39

Właściwie wystarczy tylko cichutko zasygnalizować swoją obecność, a potem przeczytać jeszcze wiele razy.

report

Jarosław Trześniewski
18 august 2010 at 20:50

Wando , wiem, wiem. Dziękuję z całego serca.

report

Pi.
18 august 2010 at 12:56

sygnalizuję i zapętlam się w czytaniu... znakomite.

report

Jarosław Trześniewski
18 august 2010 at 20:51

Pi - dziękuję - również od serca.

report

xxxx
19 august 2010 at 00:00

Jarku - znakomity. ostatnie wersy przejmujące i tak trafnie opisują czyjąś stratę...

report

Jarosław Trześniewski
20 august 2010 at 00:37

Igraszko- dzięki.

report

Awatar
20 august 2010 at 12:29

To jest jak ten wiatr co strąca zielone liście, pochłania na te chwile czytania nie raz ..., pozdrawiam

report

Aleksander Selkirk
20 august 2010 at 13:49

zastanawiaja mnie te poetyckie malzenstwa, Kamienska i Spiewak, Hartwig i Miedzyrzecki. Kto pierze w nich skarpetki?

report

Waldemar Kazubek
29 august 2010 at 13:34

Pewnie (chodzą boso, po wrzoso) wiskach.

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register