idziemy na spacer, kobieto, przestało padać
i skwer lśni tak monumentalnie. uważaj,
plecy słońce smaży znienacka.
któregoś dnia pójdę za koniec. mata
ciągnąć się będzie korytarzem, tam
poproszę o wnękę. dodatkowy oddech.
zwierz mi się. kobieto hermetyczna, pokaż
gdzie maki świtują. nie mam już min.
to miasto jest jak nieme kino, codziennie
ten sam flow próbuje ocienić scenerię,
wyjąć kolejny liść. z ust sypie się samo,
nasuwa wołaniem. wyproś mnie. zgub
jak będzie rozdane i kratka po kratce
synchronizowane.
chyba sensowniej byłoby, gdyby po 'zwierz mi się' nastąpił przecinek. tak przynajmniej wynika z logiki tekstu. ma momenty ten wiersz, jednak trochę zbyt hermetyczny jak dla mnie.
report
Bardzo dobry.
report
przestrzennie tutaj mi coś i swobodnie -"pójdę za koniec " ciekawe . "ocienić scenerię " tutaj trochę nierozumiem ,no ale to dopiero pierwsze czytanie a myślę kilka razy powtórzyć .
report
Dobry.
report