wiatr otwiera drzwi. chyba zrobiliśmy wszystko
strzelając od siebie, jak prorocy. ukryliśmy skarb
w karbowaną korę. więc niech szukają się ci, co nie
liczą. nie płacą. niebotyczne sumy i masy
zawsze będą się tłuc, kobieto zbulwersowana.
więc niech szukają się ci, co się nie liczą. bo dlaczego
nie kupisz sobie butelki chilli? pojedziesz do niemiec
i wyjdziesz za mąż? weź sobie nałóż jodu na powieki
i spaceruj. plecami do księżyca. niebo jest przecież
bezpowrotne.
generalnie mi się podoba. zarówno metafory (najbardziej karbowana kora przemawia) i sposób prowadzenia w kierunku negatywu. dla mnie za dużo o zbulwersowaną kobietę.
report
Pierwsze słyszę, żeby prorocy strzelali do siebie kiedykolwiek.
report
a dla mnie znow sie objawia kolejny port do ktorego sciagaja zewszad rozbiegane mysli, niekiedy niechciane.. bardzo fajny tekst
report
Dobre metafory, przerzutnie OK. Tylko po co spłycasz wiersz słowem ''weź'' użytym tak potocznie?
report