Zmiana sposobu prezentacji
Upozorowałem swoją śmierć samobójczą
na trzech poetyckich portalach.
Nikt na nich nie dodawał tekstów ani nic nie komentował,
bo myśleli, że to prawda.
Kiedy rankiem zlitowałem się i wyjawiłem, że blefuję,
na jednym z portali (truml) usunęli mój wiersz oraz wpisy.
Zostawili jeden "wiersz" grafomański,
który nawet dostał od kogoś plusik.
Na innym portalu (poemax) ktoś od razu
zaczął pisać do mnie komentarze,
a kiedy zacząłem odpierać jego subtelne ataki,
zbanowali mnie.
Jeden wiersz mógł świadczyć
o wielkim rozchwianiu psychicznym,
bo był zlepkiem wypowiadanych do mnie strasznych słów
i użyłem w nim samych wielkich liter
oraz zrezygnowałem ze znaków diakrytycznych.
Otóż, bracia i siostry wzajem siebie,
ja nie miałem zamiaru niczego pozorować.
Wiersz grafomański był dla beki.
Wiersz "rozchwiany" był jak najbardziej prawdziwy,
tylko że ów stan psychiczny trwał tylko chwilę
(w takim stanie tworzyłem często sonety,
(...)
--- full text ---
Znak na kalendarzu Maryjnym II
BENCU WYPIERDALAJ
BENCU ZMIEN TWARZ
USUN TEGO MAILA
PROSZE JUZ DO NAS NIE PISAC
MA PAN PRAWO DO ZDROWIA
I WOLNOSCI JAKO TAKIEJ
PELZALES KIEDYS POD ZIEMIA
TY JESTES JAKIS CHORY
POLOZ SIE NA WNAK I LEZ
NIGDY MU NIE DOROWNAZ
PAL TAM
ON POWIEDZIAL ZE CIE ZABIJE
POGRZEB
LEZYSZ
TY JESTES PSYCHICZNY
I NIE NADAJESZ SIE DO PRACY
JA BYM CIE NIGDY NIE UDERZYL
IDZ STAD ZIOMEK
MASAKRA
WYPIERDALAJ
WYPIERDALAJ
BYL TU TAKI I POPELNIL SAMOBOJSTWO
NIENAWIDZE GO
(...)
--- full text ---
Ani nie płaczę, ani się
nie śmieję. To, co przeżyłem,
nie ma sensu, rzadko wiem, co
mówię. Ktoś znowu patrzy
na mnie, ukradkiem,
z przekonaniem, że mam swoją
historię. Witaj, Panie!
Obserwuję to, co nie jest
na sprzedaż, podczas gdy Ty
przygotowujesz dla mnie coś,
co wcale nie pasuje już
do mojej osoby. Umrę
z kodem zniżkowym: CISZA
W KIBLU ZAMKNIĘTYM OD ŚRODKA.
Niewychodzenie z domu jak
casting do pogrzebu! Lepiej
być obserwatorem niż
uczestnikiem. Małe „a” czy
wielkie „A”? Chyba średnie.
Gdy jako dziecko uczyłem się nurkowania,
na podstawie badań wstrzymanego oddechu
ktoś określał siłę przyciągania magnesu
w dzwonach. Msza to powtórka stworzenia świata!
Analizuje ją Pan Bóg, trzymając węża
jak taśmę i przesuwając go. A dyletant
to ten, który umie posługiwać się tylko
jednym przyrządem – śmiercią. Niektórzy potrafią
przekształcać ją w hekatombę! Upojony pion
nie praktykuje. Znów padł na tron, by wygasnąć.
Nic w nim już nie króluje, więc krzyczę do księdza:
„Pan mnie oszukał! Proszę kierownika wezwać!”.
Kupując sok dla dzieci, okażę sprzedawcy
swój pierwszy obrazek, w szkole namalowany!
2022
Nie sprawdziłem prognozy na dziś, lecz nikt teraz
nie ma nade mną przewagi w przymilaniu się
bogu pogody, ba, niektórzy nawet, patrząc
na mnie, porównują mój ubiór z tym, co mają
na sobie. Dawniej nie było nikogo, kto by
chciał o mnie dalej pamiętać, zobaczywszy, jak
zapieram się sam siebie. Wciąż jestem podatny
na wpływy wszystkich. Nowy portier, którego
nie będę do niczego skłaniał, nie zaczekał
na moje przybycie. Spóźniony o 3
minuty, zastałem plac budowy
bez dozoru. Na początku pomyślałem, że
kolega może poszedł do WC, ale
gdy oddawałem mocz do pisuaru, już
wiedziałem, że jednak nie. Miotła stała tam,
gdzie zostawiłem ją na poprzedniej służbie.
Nie było popiołu z fajek ani okruchów
bułki, które mógłbym wymieść z podłogi
w baraku. Teraz palę samowolnie i jem
łapczywie, choć powinienem zachowywać się
tak, jakby za chwilę miała się odbyć
najważniejsza uroczystość. Nie zapłaczę
nad własną marnością i zapomnieniem. To, czym
(...)
--- full text ---
1. To pewne
Jak umrę?
Ktoś mi zajebie.
Będę szedł przez miasto
i nikt nie spyta,
dokąd idę.
Dojdę do lasu,
usiądę,
oprę się o pień drzewa.
Będę tam siedział i siedział,
głodny
i spragniony.
W końcu
powstanie zakrzep w żyle
(na skutek
rzeczonego ciosu)
i uduszę się.
(...)
--- full text ---
I
Odłączyć kabel
Ethernet
od swojego komputera
i laptopa
i zamienić
smartfon
na zwykły telefon?
II
Mamy rok 2022.
Dziś w pociągu na ekranie
było napisane, że jest rok 1913!
To Wy nie będziecie
tak ze mną pogrywać.
Na wszystkich stacjach
drzwi wagonów otwierały się.
Pasażerowie myśleli,
że pociąg nie zatrzyma się w Oławie.
Na szczęście świadomość
wróciła mi na czas.
(...)
--- full text ---
Ballady z turnieju we Wrocławiu (XXXIX)
XXXIX
Raptem jedno uderzenie
młotem. I pęka skarbonka
serca Maryi. A Jezus
patrzy w niebo, którego
świnka nie zobaczy.
Przemyciłem hostię
z kościoła. Na razie
wyciągam ją spod języka
i chowam do etui
słońca. Gdy siedzę w pociągu,
jadącym po dwóch stalowych
linkach i wiem, że znów
wysiądę w rodzinnym mieście —
gdzie między mną a innymi
mieszkańcami jest przepaść —
myślę o śmierci, jakbym
trzymał balans. W końcu
(...)
--- full text ---
Ballady z turnieju we Wrocławiu (XXVIII)
XXVIII
Z perspektywy katolika
cały mój majątek nie jest
śmiechu warty. Ta
podziurawiona koszulka,
którą mam na sobie, ta
paczka fajek w kieszeni
moich jeansów i ten portfel
z drobniakami, który
złodzieje w tłumie
przekazują sobie z rąk
do rąk i w końcu wsuwają
z powrotem na miejsce. Wkraczam
do kościoła niepewnym
krokiem. Jego wierzeje
jeszcze nie są zaparte
krzyżami. Klękam, jakbym
prosił kobietę o rękę.
(...)
--- full text ---
W pociągu otworzyłem sok. Wypiłem jeden
łyk, butelka wypadła mi z ręki i z jej
otworu popłynął strumień (albo zgodnie
z kierunkiem jazdy, albo w stronę miasteczka,
w którym wsiadłem do wagonu). Ani konduktor,
ani pasażerowie nie zwrócili mi
uwagi, dzięki czemu Bóg mógł mnie ochrzcić
tą słodką cieczą i wybrać na swojego
donosiciela. Lato nie dałoby rady
trwać non stop. Jeśli jesień nadejdzie pijana,
doniosę na nią. Zima nigdy nie jest
gotowa na swoje przyjście, więc zapomnijmy
o jakimkolwiek zastępstwie. Wiosna już
napisała podanie o przeniesienie
na inną planetę. Jestem jedynym człowiekiem
nieprzygotowanym do powrotu
do Edenu. Mam dla kogo żyć. Mam za co
umrzeć. Przeżyję wojnę. Umrę podczas
wigilijnej kolacji – z pragnienia.
1 września 2022
