8 december 2011

poetry

Yaro
Yaro

to jest życie

złotą nića szkicuję obraz przyszłych dni
przez szkiełka widzę niebieską rzeczywistiść

słowa układam jak karty
przebieram nóżkami
w świńskim truchcie
jak kaleka

pijak na chodniku nikt go nie podniesie
by wrzucić do kosza
 pószcza pawia
albo paw w puszczy
  

ściskam w ręku
zamiast zielonego kamienia twoją dłoń 
ciepło uczuć miesza się w kipiącej radości

serce unosi lekko klatkę
pełną gołębich piór
gołębie się zagryzły

w milczeniu utykasz w ciągu dnia

. .
8 december 2011 at 17:31

taa, nikt nie podniesie śliny z chodnika, cudności puścić, u otwarte, do licha, korekta przeca w wordzie jest, jak nie ma - to se zainstalowac wersjue próbna czy inną promocyjną co się stało z gołebiami, zadziobały się?

report

Michał
8 december 2011 at 17:36

nie, to nie jest dobry wiersz - "przebieram nóżkami" - naprawdę? i koszmarek tutaj:"ślina na chodniku nikt jej nie podniesie by wrzucić do kosza i póścić pawia emocje pozytywne są dobre (....) - dobrego, ekologicznego wieczoru;)

report

Kasiaballou vel Taki Tytoń
8 december 2011 at 17:54

to jest lipa!

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register