17 august 2010

poetry

Yaro
Yaro

gdzieś na mieście


myśli jak żagle
wypełnione powietrzem
słowa i dreszcze
kotwica zarzucona na mieście
piję piwo wreszcie
neony choć wysoko
biją po oczach
serca smutek zamknięty
w kieliszku wódki
jeszcze jedna lufka
dość czarnego afgana
do chaty wracam jak gość
miłe powitanie oczy przećpane
na głowie roztrzaskany dzbanek
idę się kłaść
przemyję jeszcze twarz
z ranka trzeba do pracy wstać

Yaro
18 august 2010 at 18:03

dziękuję

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register