18 december 2011

poetry

stani
stani

wigilijne bajanie


tak pięknie wierzyłem w żłóbeczek w stajenkę 
gdy pierwsze rodziłem na kolanach słowa 
roraty pasterki na choince świeczki 
wanilia i drożdże w świątecznych ozdobach 

a dziś się kolędą rozbijam o duszę 
ukradkiem chowając żal niezrozumiały 
i modlitwy łamię w niezdarny okruszek 
składając w ofierze na obrusie białym 

nie rozumiem boskich planów rozrzutności 
z kartezjuszem włażąc w wątpienia odmęty 
bo mi się kolęda nie klei w miłości 
a ja w tangu życia w połowie zaklęty 

stanę o północy gdzieś przy szopce z boku 
wpisany w rozgrzaną do nieba pasterkę 
a ty mi łzę zdejmij zakręconą w oku 
i bez słów się przytul i weź mnie za rękę 

Szel
18 december 2011 at 19:38

trudno przejsc obok tego wiersza obojetnie...bo dla mnie istotnie rym jest bajaniem...ale...stanę o północy gdzieś przy szopce z boku wpisany w rozgrzaną do nieba pasterkę a ty mi łzę zdejmij zakręconą w oku i bez słów się przytul i weź mnie za rękę ___i biore i tule :)

report

Natali
18 december 2011 at 20:09

i ja siadłóam przy Twoim wigilijnym / czytam i czytam :))))

report

stani
19 december 2011 at 09:54

:)

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register