z szóstego piętra zawsze jest trochę bliżej.
ktoś zmyślnie umieścił neurologię
na tak wysokim poziomie. ciężko się szło
ale dałam radę. niech pacjent oprócz udaru
ma jeszcze rodzinę. tylko kiepsko wypadłam
w wywiadzie, lekarka okazała się mądrzejsza
wiedziała o tobie więcej. długo tłumaczyła
czemu prawie nas nie pamiętasz. ten kit
i epikryzę wcisnęła mi w rękę jak wór z rzeczami
do prania. i naprawdę nie mam pojęcia, czemu winda
wylądowała na pierwszym. ale uśmiechnąłeś się
gdy jakiś gość z kwiatami krzyczał mam córkę!
chodź tato, my niżej, my na poziom zero
popatrz, znowu razem i to jeszcze na ziemi.
zalecili tylko rehabilitację. wszystkiego
jak dla mnie super, bravo!
report
Mistrzostwo. Mam gęsią skórkę. Mam podobne doświadczenie.
report
kiedyś napisałam wiersz lądowanie poniewczasie i czytając Twój stwierdzam, że podobnie widzę
report
Bardzo dobry. Spokojny i tym bardziej przejmujący.
report
Jeśli opisałaś swoje doświadczenia - podziwiam odwagę.
report
Dziękuję za wszystkie opinie. Wiersz faktycznie dedykowany ojcu.
report
matematyka choroby społecznej poety
report