13 february 2012

poetry

Kazimierz Sakowicz
Kazimierz Sakowicz

podglądacz

podglądam zawzięcie mojego sąsiada
jak wylatuje z gniazda i rzadko do niego wraca
podglądam małego chłopca jak szuka w trawie
obok topoli czego nigdy nie zgubił i nie dorósł

podpatruję kobietę z naprzeciwka jak się w sobie ukrywa
gdy nikt nie przychodzi na umówione spotkania
podpatruję siebie w lustrze jak się wypinam treścią
na to wszystko co głupotą olśniewa po nie w czasie

i tyle z tego mam co mam kilka drobnych wierszy
poczucie bezsilności która nic nie może zmienić
kilka modlitw w krzyku rozpaczy nad bezmyślnością
gdy z ukrycia podgląda mnie sąsiad w chwili powrotu

budleja
13 february 2012 at 23:20

dosyć ciekawie piszesz:))

report

issa
14 february 2012 at 02:20

"podglądam zawzięcie mojego sąsiada / jak wylatuje z gniazda i rzadko do niego wraca / podglądam małego chłopca jak szuka w trawie / obok topoli czego nigdy nie zgubił i nie dorósł // [...] i tyle z tego mam co mam kilka drobnych wierszy / [...] gdy z ukrycia podgląda mnie sąsiad w chwili powrotu". Tak może wyglądać Twój tekst, gdy mniej koncentruje się na piętnowaniu i bezsilności. I wydaje się, że wtedy jest znacznie ciekawszy.

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register