|
| |
|
ALL WORKS
Poetry (1247) Prose (22) Diary (96) Photography (218)
Postcards (34) About me Friends (122) Collections (4) | |
Wiatr śpiewak zawodzi żałośnie w gęstwinie
swym łkaniem wzrusza ziemię i liście łopoczą
złocista noc płacze pod oknami naszego domu
całując szyby wywołuje świarszcze spod komina
Wątłe tęsknoty spowite babim latem
milimetrami ciągną smutki obiecaj że
będziesz tulił pośród deszczu i zapowiedzi
spełnienia aż po blady świat nad horyzontem
A rankiem spleciesz warkocz z naszych dłoni
gdy słońce rozbierze noc z żałoby i wypełni kolorami
pobiegniemy jeszcze pożegnać klucze żurawi
w te ostatnie jesienne ciepłe dni
Ciekawa, nostalgiczna, melodia wewnętrzna wiersza... Kantyczka siedzącego na przydrożnym kamieniu...
report
;)
report
Reniu ? tak mocno słodzisz herbatę? :) ; warkocz z dłoni- jasne, a później szybka interwencja ortopedy-traumatologa ? wiesz? jak zawodzi, to nie łka ? itd :) dużo, dużo ciepła i tęsknoty, za dużo ? hey
report