29 june 2011

poetry

RENATA
RENATA

Z okna pewnego mieszkania

Ciebie dostała od losu w spadku ,dawno
innych nie było więc wybrała,ot tak sobie
szczypta radości,trzy kilo złości,niech bedzie
czerwoni od jarzyn i owoców ,tłusci od szynek


 nazbierało się brudu w nigdy niemytych garach
 w zapomnianym zlewie podswiadomości
krzyczysz bo krzyczę sama już nie wiem po co
jesteś bo mieszkasz ale nie kochasz,szlak by to

Coniedzielne kupowanie nieba czasem pomaga
można się poczuć o wiele bezpieczniej przecież
wszystko co liczy się w życiu to konto z kasiorą
w twoim to już może nie zacząłeś chorować

Nawet dobrze że chorujesz nudny się stałeś
zniewieściały i płaczliwy nie tak jak tamten
co pachnie duzą forsą i seksem, cholera w moim wieku??
a jednak troche orgazmów i cialo kwitnie

Zawsze miała pociąg do perfum i szminek
a ty ,ty skoro umrzeć musisz niebawem
ile jeszcze wyda na ciebie sam diabeł nie zliczy
obiecaj że się pośpieszysz, zrobisz wolną przestrzeń

ona chce wreszcie
pożyć bez ciebie

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register