Ściany zaczynają pękać. Nic z tym teraz
nie zrobię, są pilniejsze dziury, większe
przeciągi, ileś spraw rozgrzebanych.
W domowym kinie moje filmy – portrety
na zamówienie. Puszczam po kolei, bo już
zapomniałam, jak, co – się kończyło i gdzie
coś zaczęło. W ogrodzie cmentarzyki dla lalek
i kotów, złomowisko huśtawek, piłki bez powietrza.
Odcinek pilotażowy, potem będzie przerwa.
Ostatnia produkcja: ja na pierwszym planie,
jak szafa dwudrzwiowa, szeroko otwarta.
Ktoś kręcił to na dziko, niczego nie kojarzę.
I pewnie z ukrycia, bo nie zamawiałam.
W szafie kostnica pełna dziwnych wcieleń,
piętro niżej, prosektorium bez wyposażenia.
Każdy robi sekcję we własnym zakresie,
handlują organami. Muszę na to patrzeć?
Co się tutaj dzieje, co jest we mnie grane?
Nic się nie wyłącza, trudno mi się zamknąć,
ktoś zaklinował szafę, śmiech i pisk zawiasów.
Kino ma lewe łącze, zasuwa bez prądu,
samo się robi głośniej i już się nie mieszczę
na ścianach, na ekranie – jestem wszędzie:
pełne półki, gadające ze sobą wieszaki.
Szczepienia ochronne mózgu i języka
tylko dla małych dzieci. Reszta niech się wali.
Coraz bardziej potęgujesz :):) Kapitalne!
report
Fascynująca wizja. Wiedziałem, że kobiety są niezwykłe ale to :) Pozdrawiam:)
report
bardzo dobry wiersz- sztuk 1. zaksiegowac, nie utajniac...
report
Pokazywała mi ostatnio Moja zdjęcie z wystawy jakiejś i tak mi się ono skojarzyło nagle, bo podobne poczułam napięcie patrząc i czytając Ciebie dzisiaj. To ze szklanką mam na myśli: http://wydarzenia.o.pl/wp-content/i/2010/06/ken-matsubara-2010-06-12-800x398.jpg
report