Chłopcy z drogówki pokazują mi przejście
dla pieszych. Wiem gdzie są pasy, ale
omijam je; szykuję się do skoku na drugi
brzeg ulicy. Stopa wsparta na krawężniku
– pochylona, obliczam odległość.
Chłopcy w myślach liczą ze mną, grożą palcem;
od tygodnia mamy próby odpornościowe.
To taka mała obsesja, Janku. Patrz, tam
stoi budka z popcornem, pachnie
na kilometr, a ja bym chciała bez kolejki.
Pogasły wszystkie światła, nie mam świateł
wcale, na popcorn nie mam i co ze mną będzie,
Janku? Tutaj pusty chodnik i ja taka
rozmemłana. Tabletki przestały pilnować,
a na czczo – coś ciągnie do krawędzi,
każe iść tam, gdzie nie można się zmieścić.
Gdybyś mnie wtedy przeniósł na inną stronę,
nie musiałbyś dzisiaj warczeć, a ja się ulatniać.
I tak mi teraz wstyd, bo ty się wstydzisz
za mnie. Ale czy można coś z tym zrobić?
To już nie na moją głowę.
To jest jak sen. Surrealistyczne przekraczanie jezdni, surrealistyczny popcorn i surrealistyczny wstyd.
report
chcialam poprawić koment i mi się usunęło:) więc jszcze raz: rzeczywiscie coś w tym jest. Jak sen. Napisałam kiedyś wiersz "Przejście", może go tu wlepię, w ktorym pewnien fragment mógłby nieco rozszyfrować parę pytań, ktore tkwią we "Fru": "Czy ja się dotąd tylko sobie śniłam?"
report
Ten tekst jest mi bardzo bliski, bo coś podobnego miałam w głowie. Tylko, że ja nie zawsze potrafię pisać. Fajnie, że ktoś potrafi. Za to właśnie Panią lubię.
report
:)) Jak ktoś umie pisać, to zawsze potrafi, tylko czasem wena ma urlop zdrowotny:) Trzeba to po prostu odczekać i w końcu przyjdzie:) dzięki i pozdrawiam
report
Fru... i narobiłas mi apetytu na popcorn, chociaz Bogiem a prawdą nie naleze do milosnikow popcornu:):)
report