Stół jest czysty. Co wokół – też powinno takie
być. Ktoś kiedyś przysiądzie, oprze łokcie, potem
zacznie mówić, dostanie coś na ząb, może
wódki. Lubię, kiedy ta czystość dopełnia się
niespodziewanie. Byle się nie zagnieździć
na dobre. Samotność, kiedy jestem sama, lepiej
przylega – bywa porywająco: w czasie burzy
krzyczę i szukam miejsca, gdzie coś mnie porazi.
Panika bez widzów. Nikt nie zobaczy domowego
teatrzyku, marnie zagranej egzaltacji.
Zostało opowiedziane. A więc teatrzyk jednak ma widzów
report
Magia czystego stolu. Porządku rzeczy. Chyba pozornego .I tak powinno byc. Brak mi bialego obrusa :) Dobry wiersz.
report
Zazdroszcze, u mnie stol zwykle brudny, co zetre to ino sie obejrzec i juz napackane. A ddokola stolu, szkoda gadac. Rece tez chyba malo czyste. Nadzieja w tym, ze jak jest brudno, to nie jest nudno :)
report
U mnie nie lepiej:)
report
U mnie też:):)Stąd przekornie napisałem porzadku rzeczy chyba pozornego, no ale jakis wzorzec z sevres musi byc, nawet czysty stól.Niepokalanie.
report
Tyle, że to wiersz nie o czystości - jednak. Czystość, to tylko dekoracja tego teatru
report
a pod obrusem?:) zatrzymuje, wciąga. podoba mi się ten tekst, jest jak jednoosobowe doznania pod kołdrą..;P
report