Gustaw od rana myśli o Janince.
–niedawno ją widział, a patrzy
na ścieżkę i czeka. Nie mówiła,
kiedy wróci - pociąga nosem.
I za nic nie może się ogrzać.
Zimno od środka i szczypiąco.
Wymyśla sprawy, jakie mógłby
mieć do Janinki. Najlepiej pilne.
Odkąd znowu z kimś rozmawia,
nie radzi sobie z samotnością,
czuje się jak zagubione dziecko.
Czy ja zawsze byłem sam?
Zamyka oczy – może coś zobaczy?
Najpierw usłyszał śmiech, dużo
śmiechu, potem ujrzał wielki
kaflowy piec. Czyj to głos?
Gustaw nie pamięta, ale słyszy.
Kiedyś nie byłem sam! – cieplej
mu się robi od tej myśli. Teraz
łatwiej będzie czekać na Janinkę.
Ołłł! Zaczynamy się zbliżać do sedna. Niepokój w 16 jest uzasadniony
report
nie czytałem Gustawów chyba od czwórki ale może przyjdzie czas nadrobić, bo chyba tak byłoby przejrzyściej. pozdrawiam :)
report
Bo tak, to się może pokićkać:)
report
No nareszcie na spokojnie czytam kolejne wiersze o Gustawie:)Piękny bohater liryczny:)A Janinka jeszcze bardziej:)
report