Dawca

Noce gasną, kto ci poświeci, gdy braknie
paliwa i kotów latarników? Jesteś lunatykiem,
ale tylko trochę; nie będzie siatki, kiedy 
zaczniesz spadać – sen urwał się za wcześnie
i masz pod głową twardo, i naprawdę.

Znajdzie się, jak zwykle chodząca poczciwość
– sprawdzi oddech, poskłada, zajrzy pod
powiekę, na krótką chwilę pozapala lampki,
potem się zabawicie w ciepło, coraz cieplej.

Święta Katastrofa, patronka czterołapych.
Można w ciemno spadać, żegnać się i żegnać.
I znowu ktoś inny całkiem się roztrzaska.

Wanda Szczypiorska
9 july 2010 at 20:47

Rozmowa z samą sobą. Na pocieszenie. Ale pociecha przyda się każdemu. Dobrze mieć przeświadczenie, że katastrofa przydarzy się bliźniemu, nie nam. (Leżę, ale się podniosę, tylko nie wiem jak)

report

Aleksander Selkirk
9 july 2010 at 21:36

niezmiennie w wysmienitej formie; ten wiersz troche taki szymborski

report

LadyC
9 july 2010 at 22:26

Ech mam zaległości, nie nadążam ostatnio z czytaniem. No ale jestem. Tak się zastanawiam nad tą patronką, im się tylko zdaje, że zawsze spadną na czerty łapy, w praktyce chyba rzadko. Patronka dba o swoich.

report

Pi.
12 july 2010 at 22:57

o majn... mirka nie bij bo ślepocie człowiek nie poradzi :) wiesz jak mi wyszło po pierwszym szybkim spojrzeniu? a tak: kto ci poświeci gdy braknie palikotów? :))))))))))) ciekawe co Freud na to...

report

Mirka Szychowiak
12 july 2010 at 23:33

hehe

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register