Coś było całe i nagle stwierdził, że tyle
brakuje, w środku zaczyna kapać, narasta
huk, jakby wiatr wybijał szyby w oknach.
Krajobraz wewnętrzny – spaprana robota,
bo tam ktoś wszystko ustawił na zawsze
i nie można zaszaleć, poimprowizować.
Gdybyś chciał to ruszyć – kompozycja
pieprznie, nadmiar czerwieni wycieknie,
biel pokryje środek jak czerń, wygaśnie tło.
Kupisz taki obraz, powiesisz na ścianie?
To tak, jakbyś zapytał świnię – czy lubi
kiełbasę, z poderżniętego gardła utoczył
krwi do koryta, powiedział smacznego.
czytam sobie i mysle, dokad tym razem zmierza Mirka, bo mam w pamiecie, ze wiekszosc ostatnich tekstow to takie bolesne wchodzenie w siebie, wiec czytam i mysle, i nic nie wiem, az tu nagle trzy ostatnie linijki jak obuchem w leb; tym razem ta rozwinieta puenta jak piorun z jasnego nieba
report
Mirko początek przypomina mi Miłosza: co było małe...a u Ciebie :"Coś było całe.i nagle(...) brakuje. Zastanowiłbym sie nad :"pieprznie" :):) chociaz dosadnośc tego określenia zdaje sie na miejscu. I te trzy koćowe frazy -rozwinieta pointa dokładnie jak zauwazył Aleksander.
report
Mam takie dwa kawałki mocno spokrewnione, które obok siebie będą - "Nie" i "Wymiotło". Powinnam je wklejać razem i chyba niestety muszę, choć dwa teksty dziennie to jest za dużo. Mam nadzieję, że Czytelnicy wybaczą. Dzięki Panom za lekturę
report