5 july 2010

poetry

Mariusz J.
Mariusz J.

Ania twierdzi że nie piszę o miłości...

...a przecież nadal obsypujemy się październikowymi liśćmi.
co prawda

wieczorami coraz rzadziej rzucamy cienie na ścianę
konsumując przy zamkniętych drzwiach roztocza
wyhodowane całodniowymi spacerami korytarzami biura.
przed snem pamiętamy jednak o małżeństwie z bankiem
bez możliwości rozwodu przez trzydzieści lat.

Ania mówi że nie piszę o miłości
a przecież jest współwłaścicielką elektrod w sercu
i stulejki bez daty gwarancji.

wszystkie pory roku przelatują za oknem pozostawiając
tylko rachunki. dzieci rosną i zaspokajają rodzicielską próżność.
za kilka miesięcy Krystian nauczy się słowa na „K”
a Nina będzie zdzierała tapetę ze ściany.

Ania twierdzi że nie piszę o miłości.
a przecież zawsze kiedy poprosi
wskażę drogę którą chciałaby dojechać.

Jarosław Trześniewski
5 july 2010 at 10:34

Moje zdanie znasz:):)

report

Pi.
5 july 2010 at 10:51

oj lubię jak twoje wiersze, lubię... i tym razem nie będę się rozpędzał by nań spoglądać chłodnym okiem bo wolę przeczytać wiersz ponownie...

report

Towarzysz ze strefy Ciszy
5 july 2010 at 11:48

dla mnie tez tu cos jest

report

Mirka Szychowiak
5 july 2010 at 12:13

a mnie wytrąca z równowagi cała strofa, ktora zaczyna się od "wieczorami". W stosunku do pozostałych, bardzo dobrze rozłożonych akcentów, do bezpretensjonalnego języka - we wspomnianej zwrotce jest, moim zdaniem jakieś przesilenie, przeciążenie. Może jakoś powiększyć tam przestrzeń - odchudzając, odciążając. Mam na myśli pozbycie się tych opisów. Bym się tam pokusiła o jakiś tylko szkic sytuacyjny. żadnych zastrzeżeń do meritum, bo fajnie scenariusz się realizuje. Ale opisywany przeze mnie wyżej fragment, tekst psuje, moim zdaniem. jak zwykle, zastrzegam się, ze nie jestem nieomylna.

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register