22 july 2010

poetry

Mariusz J.
Mariusz J.

Rozstania i powroty

Łatwo jest pocierać się
policzkami, gdy po drugiej
stronie miasta wiatr przechyla gniazda.

ten marzec nie doda odwagi. zakopiemy
listy bez znaczków, by już nigdy nie pamiętać
nienaostrzonych noży. ogrzejemy dłonie
wystawiając do księżyca linie papilarne. bez śladów

zbrodni na opuszkach palców. wychodziliśmy
tymi drzwiami tysiące razy. za każdym
trząśnięciem pozostawialiśmy
w pustym pokoju kilka stopni ciepła. nikomu

nie było potrzebne podnoszenie
głosu i siebie z zakurzonej podłogi. spełniłem
wszystkie obietnice. pozwól odszukać
kolejne wyzwania.

Wanda Szczypiorska
22 july 2010 at 17:22

Bardzo piękny, wręcz doskonały

report

Rafał Muszer
10 january 2011 at 16:23

wiersz wręcz doskonały nie istnieje oczywiście. Doskonale co najwyżej to można się przy nim bawić.

report

Jarosław Trześniewski
23 july 2010 at 06:10

Jak p. Wanda.

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register