8 february 2011

poetry

agnieszka_n
agnieszka_n

wycięte z szarości

ranek jak zwykle brudnozielony,
chmury plują, a czas nie zapina 
pasów bezpieczeństwa.

zabłocony autobus spóźnia się,
zmęczeni zdrapują z czół
wyblakłe sny. ktoś biegnie ulicą,
ma w siatce mleko i chleb.

potyka się o wykoślawione znaczenia 
stojące na jednej nodze. 

kałuże są  zbyt ciasne
na różowe niebo, 
a cukier trzeszczy w zębach.
w szarej gazecie znowu półprawdy
odmierzają naparstkiem.
 
ze światłem księżyca może przylecą motyle.

07.02.2011

Slawrys
8 february 2011 at 15:45

faktycznie wycięte z szarości, ale pokazałaś że szarość ma wiele odcieni, mimo półprawd nas zalewających, mi się podoba

report

Withkacy
8 february 2011 at 21:39

W Twojej szarej normalności, zawsze jest też miejsce na marzenia i optynizm. Podobają mi się te wersy, które rozchmurzają ten obraz jak : /ze światłem księżyca może przylecą motyle. / co do całego wiersza, jestem na tak :)

report

Withkacy
9 february 2011 at 11:36

dodam jeszcze, to urzekające przesłanie, może apel /kałuże są zbyt ciasne na różowe niebo/ super :)

report

q
16 february 2011 at 16:48

bardzo ciekawe obrazy kreślisz, bardzo. lubię poddać się takiej narracji w wierszu. zdecydowanie na tak'

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register