czyli
poradnik jak ubliżyć bliźniemu
a potem z tym żyć.
ubliżyłem ci ja twemu psu,
twojej gazecie,
twojemu gilowi w pełnym gilów nosie,
twojej piwnicy, parterowi i wszystkim piętrom twoim
od góry do dołu i z powrotem.
twojemu strumieniowi pomarańczowego moczu
(coś ty jadł?) a jakże - ubliżyłem,
ubliżyłem też twojej maszynce do golenia pod pachami
- tępa i niemyta była, ale po dwuznacznym ubliżeniu,
jakby nowe nieubliżone życie w nią wstąpiło,
twojemu ulubionemu serialowi tuż przed teleekspressem,
ubliżyłem na krechę i w ratach.
twojemu prezesowi z jedynie słusznej partii też ubliżyłem,
a co? miał pozostać w niezauważalnym nieubliżeniu?
ubliżyłem również deszczowej chmurze
nad twoim ubliżonym kominem,
świerszczowi ubliżyłem, mrówce - patronce ubliżonych,
i całej twojej kolekcji karaluchów.
o! tym to dopiero ubliżyłem. aż się zmęczyłem!
ubliżeniu twojemu ubliżyłem osobno, onoż tak zasługiwało,
że je ubliżliwie wyróżniłem.
jakby się dobrze przyjrzeć,
to ubliżyłem całemu twojemu wszechświatowi.
i wiesz co?
mam się ubliżająco dobrze.
"o! tym to dopiero ubliżyłem. aż się zmęczyłem! :))) cięte ubliżanie i z poczuciem !
report
:)) aż się zalogowałam, Pi, poprawiłeś mi nieco dziś humor. pamiętam ten wiersz i przyznam, że nie postarzał się ani odrobinę :)) miej się, miej, jako i my się mamy. ahoj.
report
Bardzo na tak, mimo że jednak umykasz odpowiedzią wprost. :D
report
e tam Piotrus, mi nie ublizyles, w kazdym badz razie, moj pies tez sie dobrze ma :))
report
Wiesz co, Pi? Ja też się mam zadziwiająco dobrze po przeczytaniu, pardon, ubliżająco dobrze, chociaż Ci nie ubliżę, bo się ubawiłam, ponieważ napisałeś wiersz z cyklu "w życiu każdego żółwia zdarza się chwila, że musi komuś dać w mordę" - co akurat dobrze rozumiem. :))) Chyba pójdę komuś naubliżać... ;)
report
Mila ma rację - naubliżajmy to razem! :D
report
THE BEST !!!! :D
report