25 october 2011

poetry

Pi.
Pi.

sezon na joanny

miałem słabość. jeszcze wczoraj co trzecia
była mi małgorzatą. jak ta, która bezwstydnie
ujawniła czym różni się kobieta od kobiety

w smaku. dla innej, co wieczór gotów byłem
nasiąknąć ananasem. a ta niedopieszczona
od śmiesznych anonimów, po których nie umiałem

się bać - ta chciała być odkrywana dogłębniej.
żal, że były zanim przeminęły. choć mogłem kochać
każdą do trzewi, przeminęły zanim się stały.

a jesienią joanny rulez. taka przeciętna aśka
nie łka w żadną poduszkę. doprawdy jest twardsza
niż wyewoluowany węgiel. z rzadka popala goluazy,

ale już nie podpali zbędnych mostów - szkoda nerw.
choć wytrawna to pije do mnie bezalkoholowo
gdy trzyma amoralny pion w nawilżonej garści.

niechaj jej będzie whatever forever forever
whatever. przeciętna poetka nie bywa przeciętna.
jest joanną. ach gdybyś jeszcze była ruda.

Ania Ostrowska
25 october 2011 at 23:04

miałem słabość kropka. czytam już chyba piąty raz i wciąż wracam do tego początku. Miałem słabość. Miałem. :)

report

laura bran
25 october 2011 at 23:06

popisówka, ale fajna :)

report

Jarosław Jabrzemski
25 october 2011 at 23:23

Efekciarski, przez co szpetny.

report

Pi.
25 october 2011 at 23:25

:)

report

Florian Konrad
25 october 2011 at 23:26

A dla mnie się podoba

report

Darek i Mania
25 october 2011 at 23:28

znam dwie takie co bardzo ładnie piszą wiersze :))

report

Małgorzata Południak
25 october 2011 at 23:34

Czuję się matką chrzestną tego wiersza!

report

Małgorzata Południak
25 october 2011 at 23:34

Nie żebym miała coś do matek chrzestnych :P

report

ezo**
26 october 2011 at 19:13

A jeśli mam rudowłosą córkę to też się liczy ? ;)

report

Kasiaballou vel Taki Tytoń
27 october 2011 at 09:57

:)

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register