teraz gdy postanowiłem być empatyczny
wypełza ze mnie oksytocyna
a wtedy gdy bezmyślne słowa ryły się
samodzielnie tu i tam wiało
od okna byłem pusty
historio ty kurwo - to mogło być prześmieszne
w końcu listopada osiemdziesiąt jeden
byliśmy nadal dziećmi tylko bożonarodzeniowe
marzenia dopiero eksperymentowały
by się wygodnie ukorzenić
nikt nie mógł wiedzieć że zakurzona paprotka
na cierpliwym parapecie przeżyje tamtego
z nas który nie ufał chóralnemu
wyginaniu nazw ulic skwerów - nazwisk
wypadających na asfalt
tamten szczególny horyzont ostrych zdarzeń
ten sam w którym podglądaliśmy
gwiazdy nim wyschły i przedrzeźniały piasek
z internowanych klepsydr - boli
do dziś miewam przyciężkie kieszenie
Piotrus 'dopiero' bym wyciela...i moze pomyl cos zeby nie dublowac nazw, nazwisk ?_ cieplutko:))
report
tak.
report
podoba misie.
report
wszystko jest na miejscu. Bardzo dobry wiersz.
report