12 july 2011

poetry

Pi.
Pi.

raniło się

liczyło się na zmianę - tysiąc dwieście sześćdziesiąt cztery
kroki od rdzewiejącego gawra, gdzie usypiano tramwaje
by nawlec im na lato jaskrawe reklamy biura podróży "Błysk

w Żar". my też pędziliśmy wbrew nocy, z mantrami obietnic,
szeptanych w punkt G, naszym niedotykalskim Dulcyneom.
och, każda wówczas była fąfatal, w niewoli moralnych palisad,

do której ciągło trutni opitych wiarą we własną kasanowość.
tak. ufały nam całym ciałem, ale podbrzusza skuteczniej miękły
dopiero, gdy bliżej było nadodrzańskich bulwarów na dziko.

to tam najświeższa miłość, o zapachu wkręconej w palce trawy,
czepiała się podniebień, wiązała stopy gwiazdozbiorami
w pozbawiony fałszu uścisk, tłumiła garścią ciekawskiego wiatru

flażolety na krańcach języków. śmierć pieprzonym jednorożcom!!!
- parskały w kosmos Dulcynejki pomiędzy łykami młodszego wina.
nieskończoność zawsze ubywała zbyt przedwcześnie. raniło się,

gdy odbijaliśmy od już innych siebie. oj raniło, gdy oddechy
jak kręgi po wodzie - byle w dal, w oby bezpieczną płyciznę.
pamiętać tylko, żeby nie spojrzeć na przeciwległy zarys brzegu,

nie przebiec po przęsłach, nie przyrosnąć. wciąż za wcześnie.
baśnie i czerwcowe wschody słońca mają gorzkosłowne puenty.
prościej było stchórzyć pierwszym, a nie ostatnim tramwajem.

laura bran
12 july 2011 at 16:32

niby nic, a świetne. ten język, którym opowiada się o kobietach uważam za wyróżnik autora, jego wrażliwości i sztuki wysłowienia się. cały tekst dociera do wszelkich możliwych zakamarków mojego czytelniczego ja. super.

report

Istar
12 july 2011 at 17:44

tak jak lubię

report

Wanda Szczypiorska
12 july 2011 at 19:39

Doskonałość tego wiersza nie jest żadnym zaskoczeniem. Po prostu niektórzy autorzy tak mają, że nie potrafią inaczej (czyli mniej doskonale)

report

Pi.
12 july 2011 at 21:07

oj pani Wando, potrafią... kilka ostatnich mam dużo poniżej swojej dopuszczalnej formy, ale myślę że kiedyś z nich coś pożytecznego będzie...

report

Kasiaballou vel Taki Tytoń
13 july 2011 at 06:48

świetne.

report

Małgorzata Błońska
13 july 2011 at 18:15

misterny warsztat tak typowy dla ciebie. Lubisz długie zdania, metaforami rysując obrazek. Ostatni tramwaj pełen szczeniaków i pierwszy tramwaj (czyżby?) mężczyzn. "zabawy" opisane z "chłopięcego" punktu widzenia, troche żal mi tych "dulcynejek" ale cóż... życie. W tym tekście , mimo sarkastycznej nuty, i żeby nie powiedzieć szowinistycznej, znajduję frazę dla siebie - - "to tam najświeższa miłość, o zapachu wkręconej w palce trawy, czepiała się podniebień, wiązała stopy gwiazdozbiorami w pozbawiony fałszu uścisk, tłumiła garścią ciekawskiego wiatru " to tyle. to mój odbiór, ale ...ja się nie znam :)

report

fortel
15 july 2011 at 16:18

Pi-tulenie do znudzenia;) Czyli typowy, Piotrowy wiersz - bez wątpienia dobry. Za moralne palisady pogodzę się z tą wersją puenty:P

report

Bożena Ka
14 august 2011 at 11:56

Wszystko na palisadzie emocji. Doskonałe prowadzenia. Poruszające spostrzeżenia, obrazowanie perspektywiczne. Bardzo mi odpowiada takie pisanie.

report

Darek i Mania
14 august 2011 at 12:08

moim zdaniem to dobry wiersz

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register