patrzą z pierwszego brzegu brzegu.
na huzia, na rapt, bo prąd zmienny,
aż boli od patrzenia ten drugi brzeg.
hej! wiesz?
twój wiersz jest wielowarstwowy. mniam.
widzę jedno dno pod drugim - słuchaj,
ja czuję, że jest głęboki aż do dna.
on ma tak wiele den, tak wiele dnów,
że jest denny jak mało który.
chcę ci powiedzieć o ile jesteś gotowy
wysłuchać. to będzie ewangelia według mnie.
twój wiersz jest płytki i widać dno. mało!
mało, jak do cywila. taki żart. denny
- spoważniej. twój wiersz to rdzenne samodno
i tona na nim mułu. kapewu?
kapewu. każdemu jego racja
jak kapok ratunkowy w żarówkowym cynobrze.
każdemu jego światło w zamydlone oczy.
każdemu papierowa fatamorgana,
że stoi na samym suchym, a nie po szyję.
każdemu co zechce, byleby nie był
przybrzeżny.
to trzeba umić.
Den i dnów, że niejedna fruzia by nienadgoniła:0 Podoba mi się i zgadzam się, że trzeba umić. Wers: 'każdemu papierowa fatamorgana, że stoi na samym suchym, a nie po szyję' jest mistrzostwem jak dla mnie. Inspirujesz mnie i zawstydzasz! pozdrawiam
report
to ostatnie zdanie o tej inspiracji i zawstydzaniu to ja też tu paru osobom na trumlu notorycznie... :) ależ to komplement... i się mi tu nie zawstydzaj! co to to nie... rumieńce poezji nie pomagają... bezczelność pomaga :)
report
Ale ja to szczerze i dosłownie! A bezczelna to ja jestem, mawiają, że aż za bardzo;p Pewne jest, że uwielbiam cię czytać!
report
mysle ze pierwszy impuls sie liczy! a den to sie moga doszukiwac ewentualni odbiorcy ale z pewnoscia adresat sie nie pomyli .. __milego Pi:)
report
Bene.
report