rozróżniałem kolory, rodzaje, liczby i czas przypuszczalny
od dokonanego. wiedziałem co było godne, bez podręczników,
instrukcji i regulaminów. palenie książeczek wojskowych
wychodziło wtedy spektakularniej, a przecież i tak siłą
wcielono nas w życie i kazano przysięgać na całe szczęście.
teraz łatwiej się skundlić za karty bankomatowe. dają więcej
smrodu niż efektu, lecz debet na koncie wciąż nieosmalony.
mam podpalić internet? nie dawniej niż dwa pokolenia wstecz,
jeden z dziesięciu oznaczał kulę w skroń w odwecie za podkop,
przegryzione druty, nadliczbowe ujadanie rasowych wilczurów.
dziś przed czym uciekać? wybór zszedł na czarnobiałe psiaki:
grasz czy nie grasz?. trzy tauzeny w nieoznakowanej kopercie
i miejscówka w spa dla dwojga nie ma mocy gotowanej brukwi
a silniej utrzyma przy życiu. przy życiu na odpowiednim życia
poziomie. wśród alfasamców obojga płci zdyskwalifikowany
jestem biegłą znajomością alfabetu z dodanymi ogonkami.
co za wstyd, że wiem kim był Chagall i do czego służy cylinder
van Troffa. przepraszam za nieludzkie słabostki. z buta mi,
albo rozstrzelać na zimno. to pikuś. może nie wybrał mnie
esemes do gwarantowanego raju, ale ja też pragnę wykupić
siebie i przesadzić do większej budy. ogryźć większą kość.
Dwie pierwsze strofy na tak.
report
To wiersz nazwijmy to peela, któremu wszędzie źle i który ma wszystko wszystkim za złe i na dodatek wszystkiego mu mało. Peel czymprędzej powinien wyjść z psem na spacer.
report
Bardzo bierze mnie pieska konkluzja:):) albo rozstrzelać na zimno. to pikuś. może nie wybrał mnie/ esemes do gwarantowanego raju, ale ja też pragnę wykupić/ siebie i przesadzić do większej budy. ogryźć większą kość./ co daj Boze:):)
report
Zderzanie ze sobą pojęć i słów z różnego czasu niczego nie zmienia naprawdę. Wciąż tkwi w nas ta sama przekora, zawiść i zachłanność. To jedynie tęskne wspomnienia o młodości podsuwają wiarę w przeszły idealizm. :)
report