jakby to było wczoraj
w spoconych dłoniach paprotka na krótkotrwały
ciąg dalszy iluzji
nie mogłem sobie
odmówić więc dynamicznie zbulwersował sąsiadów
rozmachem afektu
gdy ofiara miłości
niedorzecznie wleczonej na siłę poszybowała
parabolą pięciu pięter
beton jest trwalszy
niż "będę cię kochała zawsze i wszędzie mój ty"
beton zabił paprotkę
trzynaście lat pogrzebu
ile potrzeba żelbetu by zabazgrać zmrużenie oczu
zagłuszyć pieprzone
wczoraj
Powiedz, wrzucasz z zapasów czy naprędki spontaniczne? Twoje wiersze nie są "gwałtowne", ale też nie sprawiają wrażenia nieprzemyślanych. Dwa dni mordowałam moją dziewczynę, żeby do Ciebie zajrzała, w końcu wlazła i nie podobało jej się. Ona też pisze, moim zdaniem świetnie. Póki co wstawiłam jej tu dwa wiersze, ale jak raz mnie się one nie bardzo podobają, nie polecę. Czekam Twoich słów jak kania dżdżu!
report
mam z czego przebierać. wrzucam to co akurat odpowiada mojemu nastrojowi. nigdy nie publikuję "pośpiesznych" wierszy. to im i mnie szkodzi. niedopieczony chleb to zakalec. niedopieczony wiersz to gniot.
report
Dlatego ja nazywam swoje "niewierszami".
report
O właśnie! lekko się czyta, a ciężko potem na duszy. Sprytne jak cholera (przepraszam za słowo)
report
:) Lady, rozbawiłaś mnie subtelnie... dziękuję bardzo :)
report