25 august 2010

poetry

Pi.
Pi.

bielmo

kobieta którą kocham,
wyrywa mi wiersze z głowy
i mówi - to chwasty, a miały tu być
peonie i niezapominajki.

wiem, obiecywałem wrzosy,
zachody słońca i fotel z wikliny.
toskańskie wina nabierające chłodu
z migotania intymnych gwiazd.

a tu, pleśnią oksymoronów
zarosły mi źrenice od wewnątrz.
chcesz, to rozpalę w sobie skruchę?
oczyścić mam składnię do naga?

ona teraz częściej śpi...
ja, ostrożnie napięty, chomikuję
osmalone apostrofy pod samo bielmo,
póki co - nierozpoznawalne.

kobieta którą kocham,
mówi że ślepnę już jej, ze starości
i książek o coraz mniejszej czcionce.
ja widzę swoje. dotkliwiej.

Jarosław Trześniewski
25 august 2010 at 07:56

Pi interesujaco jak zawsze- lirycznie i gorzko, Twój wiersz czytalem bez 3 kropek i w ostatniej cząstce bez "jej".Ale to takie moje marudzenie:)

report

Withkacy
25 august 2010 at 08:22

gorzko ale jakże prawdziwie

report

Jarosław Gryzoń
25 august 2010 at 09:33

fajny

report

xxxx
25 august 2010 at 19:49

gorzkie. czasami dawne wspóne myślenie gdzieś w czasie się rozjeżdża w przeciwnym kierunku... to jest wiersz!

report

stateless
25 august 2010 at 22:04

dla mnie rewelacja

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register