kobieta którą kocham,
wyrywa mi wiersze z głowy
i mówi - to chwasty, a miały tu być
peonie i niezapominajki.
wiem, obiecywałem wrzosy,
zachody słońca i fotel z wikliny.
toskańskie wina nabierające chłodu
z migotania intymnych gwiazd.
a tu, pleśnią oksymoronów
zarosły mi źrenice od wewnątrz.
chcesz, to rozpalę w sobie skruchę?
oczyścić mam składnię do naga?
ona teraz częściej śpi...
ja, ostrożnie napięty, chomikuję
osmalone apostrofy pod samo bielmo,
póki co - nierozpoznawalne.
kobieta którą kocham,
mówi że ślepnę już jej, ze starości
i książek o coraz mniejszej czcionce.
ja widzę swoje. dotkliwiej.
Pi interesujaco jak zawsze- lirycznie i gorzko, Twój wiersz czytalem bez 3 kropek i w ostatniej cząstce bez "jej".Ale to takie moje marudzenie:)
report
gorzko ale jakże prawdziwie
report
fajny
report
gorzkie. czasami dawne wspóne myślenie gdzieś w czasie się rozjeżdża w przeciwnym kierunku... to jest wiersz!
report
dla mnie rewelacja
report