opowieści lasku smołdzińskiego
spaliny mąciły w głowach nie gorzej niż pierwszy
wdech marihuany. coraz łatwiej było drzeć z gardeł,
że jeszcze jeden ułan dzisiaj i refren o Kryśce
z przytupem o smołdziński asfalt. gdzieś przed nami
szumiało morze obiecane, pamiętasz? mojżeszowałem,
że jeśli przestaniesz śpiewać, to otworzę ci suchy
tunel aż do samej Szwecji. tak łatwo było wyjść
z domu z jednym celem i jedną kanapką. ze smalcem
była, ale gdy pokochaliśmy wydmy, tłuszcz wtopił się
w podrabiany przez kitajców plecak. głód? łaknęliśmy
życia jarając na zmianę ekstra mocnego i popijając
marzenia skwaśniałym kompotem z węgierek. udawaliśmy
że to jest już ten hakslejowy świat, to niby Shangri-La
błyszczące zza witryn sklepów Baltona. pod wieczór
rudy milicjant wylegitymował nas z raju. na 48 godzin.
przykre!! po kiego udawac hogos kim sie nie jest?
report
Szelu, to świat sprzed twoich narodzin. wtedy na półkach kredensów w ramach ozdób stały puszki po mirindzie i kartonowe pudełka po zachodnich papierosach lucky strike... nie udawaliśmy nikogo (inside)...my udawaliśmy że już jest obiecane "lepiej" (outside)...
report
Pi_________ol sie z puszkami a moj swiat pozostw w klebach dymu tak jak lubi e:)
report
bardzo prawdziwy wiersz i bardzo dobry.
report
Ach te baltony , atrapy lepszego zycia... swietny wiersz, o epoce ktora na szczescie ! minela:):)
report
Świetne. Czuć pazur autora, który bardzo dobrze pisze prozę, a tu zagęścił fabułę, mówiąc wszystko, co było do powiedzenia językiem poezji.
report
ode mnie masz tu głębokiego (sięgającego lat osiemdziesiątych) plusa. uwielbiam takie teksty z pogranicza poezji i prozy, choć wiadomo że z całą pewnością proza to nie jest!
report
jeszcze raz sobie przyszlam do twojego wiersza Pi. tyle w nim i moich wspomnien odnalazlam!! tez zagladalam lakomie przez szyby baltony :) i niejeden autostopowicz rozbijal namiot na moim podworku:)
report
szelu? coś ty piła dziś w nocy, co? :)
report