ważę się przybijać do siebie tylko własne wiersze.
ściskając w znerwicowanych palcach marność, myślę
że schwytane w pułapkę dwuwymiaru są bezbronne.
Kohelecie - wystarczy zaczerpnąć dystansu na język.
tak będzie - przy obcych trupach liter utracę umiejętność
czytania empatycznym głosem, a zacznę się wstydzić.
celebracja czyjejś intymności jest mi perwersyjną mszą,
gdzie alegorie, psalmy i te deum intimatum sanctus.
i jak tu pluć wniwecz spółgłoskami wybuchowymi,
jeżeli dostępne są erupcje bezgłośnego spółkowania
ze świeżodojrzałą miodnością wyobraźni. ekstaza.
aż trudno założyć inny od oczywistego walkower.
milcz - poezja ma prawo głosu lub obowiązek zaniechania,
wyłącznie wtedy gdy szeptem kłamstwo jest groźniejsze,
niż każda nadinterpretacja pokuty. i ani słowa o emocjach.
nie rzucaj mi w oczy Salomonem nadaremno. amen.
cudo
report
to upał, że nam się nie chce? czy nam się nie chce już tak bezprzyczynowo. albo może to tylko mi a śmiem mieć czelność pleść głupoty za wielu...
report
Pi - dawno nie czytałem tak dobrego wiersza:):) a koncówka rewelacyjna:):)milcz - poezja ma prawo głosu lub obowiązek zaniechania, wyłącznie wtedy gdy szeptem kłamstwo jest groźniejsze, niż każda nadinterpretacja pokuty. i ani słowa o emocjach. nie rzucaj mi w oczy Salomonem nadaremno. amen.
report
aż sobie go wzięłam do pliku
report
I ja tez:):)
report
kolekcjonerzy cudzych konfesji :)
report
ja go sobie nie wezme do pliku ale bede tutaj wracal bo tekst do mnie mowi i ma wiele do powiedzenie. Pan wybaczy ze czytelnik nie lata tak wysoko jak ten tekst ale mam nadzieje ze go nie splugawie. pozdrawiam
report
git
report